Déjà vu
  • Zdzisław KrasnodębskiAutor:Zdzisław Krasnodębski

Déjà vu

Dodano: 9
Frans Timmermans, wiceszef Komisji Europejskiej
Frans Timmermans, wiceszef Komisji Europejskiej / Źródło: PAP / Wiktor Dąbkowski
To, co się dzieje dzisiaj w Polsce i wokół niej, nie jest w zasadzie niczym nowym. Przeżyliśmy już to w latach 2005–2007, choć w łagodniejszej formie. Nie można więc nawet powstrzymać się od pewnego rodzaju poczucia znudzenia, mimo że czasy są burzliwe.

Atakują nas te same media, środowiska i organizacje, padają te same oskarżenia, te same kraje aktywnie i intensywnie „wyrażają swoją troskę” sytuacją w Polsce. Wtedy także rzekomo rodziła się dyktatura i brutalnie łamano prawa człowieka, głównie przez podjęcie próby dokonania szerokiej lustracji, powstrzymanej ostatecznie przez Trybunał Konstytucyjny. Także w latach 2005–2007 mieliśmy do czynienia z daleko idącą kontestacją ówczesnego rządu przez środowiska elit kulturowych i uniwersyteckich. Pewien profesor z Białegostoku stał się bohaterem chwili, gdy dokonał wulgarnego wpisu na swoim oświadczeniu lustracyjnym. Parlament Europejski bronił jak lew Bronisława Geremka przed prześladowaniem polegającym na obowiązku złożenia takiego oświadczenie. Lista lektur szkolnych wywołała paneuropejską dyskusję. Także wówczas pojawiły się informacje o zakusach na wolność twórców, a ofiara tych prześladowań, Dorota Nieznalska (autorka instalacji pokazującej genitalia na krzyżu), zyskała nawet krótkotrwałą sławę. PiS miał już nigdy nie oddać raz zdobytej władzy, a demokracja doznać uszczerbku na wieki. Niemieckie media (i nie tylko) często piórem lub mikrofonem tych samych co dzisiaj dziennikarzy niemal codziennie straszyły swoich odbiorców relacjami z Polski.

Cały artykuł dostępny jest w 1/2018 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

-
 9
Czytaj także