List do kard. Nycza. "Nie możemy milczeć"

List do kard. Nycza. "Nie możemy milczeć"

Dodano: 
Kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski
Kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawskiŹródło:PAP / Radek Pietruszka
Stowarzyszenie Opcja Benedykta skierowało list do kard. Kazimierza Nycza. Chodzi o sprawę ks. Łukasza Kadzińskiego.

"Opublikowany w poniedziałek Wielkiego Tygodnia Komunikat ks. Michała Turkowskiego jest tekstem dość dziwnym, w gruncie rzeczy trudno powiedzieć do kogo skierowanym. Mamy wrażenie, że nas – wręcz ostentacyjnie – pomija, choć jest oczywiste, iż postępowania, które prowadzić miał ks. Michał Turkowski dotyczyły nas bezpośrednio. Dlatego poświęciwszy czas Wielkiego Tygodnia na to, czym zajmować powinni się katolicy, zdecydowaliśmy się napisać w tej sprawie do kardynała Kazimierza Nycza" – czytamy w stanowisku" – wskazują przedstawiciele Stowarzyszenia.

Poniżej list:

List otwarty do JE ks. Kardynała Kazimierza Nycza

"Opublikowany w poniedziałek Wielkiego Tygodnia Komunikat ks. Michała Turkowskiego jest tekstem dość dziwnym, w gruncie rzeczy trudno powiedzieć do kogo skierowanym. Mamy wrażenie, że nas – wręcz ostentacyjnie – pomija, choć jest oczywiste, iż postępowania, które prowadzić miał ks. Michał Turkowski dotyczyły nas bezpośrednio. Dlatego poświęciwszy czas Wielkiego Tygodnia na to, czym zajmować powinni się katolicy, zdecydowaliśmy się napisać w tej sprawie do kardynała Kazimierza Nycza.

We wcześniejszych pismach kierowanych do Waszej Eminencji (niestety, nie doczekały się one odpowiedzi) sygnalizowaliśmy, iż publiczne oświadczenia niektórych kurialistów odbieramy jako włączanie się w medialną nagonkę prowadzoną na nasze środowisko. Być może również na skutek naszych pism te działania na czas pewien ustały, ale obecnie powróciły z jeszcze większą siłą. W ten sposób odczytujemy Komunikat wydany na samym początku Wielkiego Tygodnia przez ks. Michała Turkowskiego.

Nie dysponujemy możliwością podpierania się autorytetem urzędów kościelnych, czy oddziaływania największymi mediami, ale nie możemy milczeć, gdy zarzuca się nam, iż jesteśmy sektą, a w naszym środowisku (wobec naszych dzieci!) ma dochodzić do nadużyć seksualnych, na które mielibyśmy co najmniej się godzić.

Tylko ktoś skrajnie naiwny mógłby uznać, przypadkowy oraz spontaniczny charakter masowych publikacji medialnych natychmiast po tym, gdy 25 marca (w poniedziałek Wielkiego Tygodnia!) ks. Michał Turkowski opublikował swój Komunikat na stronie Archidiecezji Warszawskiej. Dosłownie w 8 minut od zamieszczenia tego enigmatycznego oświadczenia, ukazały się publikacje medialne rozwijające jego treść, a w ciągu kilku godzin informacje takie zamieściły praktycznie wszystkie główne media w Polsce.

Jak wynika z Komunikatu ks. Turkowskiego, prowadzono jakieś postępowanie, które – biorąc pod uwagę kontekst wcześniejszych informacji kurialnych kolportowanych przez media – dotyczyć miało bezpośrednio nas, kwestii zarzutu iż jesteśmy sektą, czy zagadnienia rzekomego seksualnego wykorzystywania naszych dzieci. Odbieramy to jako klasyczne zniesławienie. Nie trudno było przewidzieć, jaki sens zostanie publicznie nadany Komunikatowi, skoro podpisany został: “Ks. kan. dr Michał Turkowski Zespół Biura Delegata ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży AW”. Komunikatu nie podpisał rzecznik prasowy, kanclerz w imieniu Kurii, czy sąd diecezjalny, ale ks. Turkowski, jako jakiś enigmatyczny “zespół”. Przypadkowość, brak intencjonalności tej formuły, należy wykluczyć. Za szczególnie znaczące uważamy publikacje red. Tomasza Krzyżaka. Mamy prawo to odbierać jako działania wcześniej przygotowane i planowo, z dużą bezwzględnością realizowane.

Z naszego punktu widzenia, publikacja komunikatu była informacją, iż przeprowadzono postępowanie bezpośrednio nas dotyczące. Mimo pisemnego uprzedniego sygnalizowania, iż czujemy się bezpośrednio nim zainteresowani, nie zostaliśmy wezwani do udziału nawet jako świadkowie. W świetle dotychczasowych wydarzeń i publikacji, należy postawić hipotezę, iż całe postępowanie polegało na tym, iż kurialiści jedynie wysłuchali jakichś osób z naszego środowiska, które zakończyły relacje z nami wiele lat temu, a obecnie nagle “przypomniały sobie” o pretensjach czy zarzutach w stosunku do nas. Jeśli rzeczywiście tak było, należy uznać to za manipulację i działanie w jakimś z góry powziętym celu, który raczej nie jest godziwy moralnie. Są to przecież zwykłe pomówienia. Jeśli intencje byłyby inne, prowadzący postępowanie nie mieliby powodów, by prowadzić wokół postępowania gry medialne, przeprowadzać postępowanie bez udziału najbardziej zainteresowanych, czy podejmować oparte na kłamstwach decyzje, a także aby nie doręczyć ostatecznej decyzji (dekretu) osobie, do której jest skierowany. O pozbawieniu prawa do obrony nie wspominamy już nawet. Widzimy w tym skandal proceduralny. Wynika z tego, że celem tych postępowań nie była prawda, ale kolejna medialna sensacja i kolejne zniesławienie.

W sprawie działań, którymi czujemy się bezpośrednio pokrzywdzeni, już wiele miesięcy temu skierowaliśmy zawiadomienia do Prokuratury. Postępowanie zostało wszczęte i wciąż się toczy. Obecne zdarzenia będą przedmiotem naszego dalszego zawiadomienia i nalegać będziemy, aby Prokuratura wreszcie podjęła kroki, które sprawią, iż ten przestępczy w naszej ocenie proceder, nie będzie mógł być kontynuowany. Postępowanie w tym zakresie wydaje się na tyle proste, iż osoby które publicznie formułują zarzuty oraz insynuacje o pedofilskich czynach w naszym środowisku, jeśli nie są w stanie przedstawić, iż wcześniej zawiadomiły Prokuraturę, automatycznie powinny otrzymać zarzuty z art. 240 Kodeksu Karnego.

Osoba ks. Michała Turkowskiego od początku nie budziła naszego zaufania – choćby po zupełnie powierzchownej kwerendzie jego wypowiedzi w mediach społecznościowych (przykładowe w załączeniu). Obecnie nie pozostaje nam nic innego, niż prosić Waszą Eminencję o osobiste zbadanie, na czym polegają te wszystkie działania, a także czy nie są nadużyciem zaufania Waszej Eminencji. Tak czy inaczej, skoro ks. Turkowski w komunikacie podaje, iż wyniki postępowania przekazuje Kurii Rzymskiej, również i my musimy rozważyć zwrócenie się do tej instancji z żądaniem wszczęcia i przeprowadzenia postępowania dotyczącego działań Archidiecezji Warszawskiej oraz urzędników Kurii. Czujemy się w obowiązku to uczynić, choćby dlatego, iż sposób, w jaki nas potraktowano całym tym postępowaniem, odbieramy jako klasyczny przykład klerykalizmu, ganionego po wielokroć przez Ojca Świętego Franciszka".

Chodzi o komunikat wydany 25 marca przez ks. Michała Turkowskiego z Zespołu Biura Delegata ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży AW ws. ks. Łukasza Kadzińskiego.

"Niniejszym informuję, że dochodzenie kanoniczne, mające na celu zbadanie zarzutów stawianych ks. Łukaszowi Kadzińskiemu, prezbiterowi archidiecezji warszawskiej dobiegło końca. W związku z powyższym, rozpoczęto procedurę skierowania zgromadzonej dokumentacji do kompetentnych Dykasterii Kurii Rzymskiej. Zważywszy na to, że ks. Łukasz Kadziński właściwie wzywany trzykrotnie po odbiór dekretu, nie stawił się, nie podając jednocześnie słusznej przyczyny, dekret należy uważać za doręczony w myśl kan. 56 Kodeksu Prawa Kanonicznego. Dlatego też, mając na uwadze dobro wspólne informuję, że stosownie do wymogów określonych w kanonach: 392, 1339 oraz 1722 KPK oraz statutu 40 p. 1 i 6 IV Synodu Archidiecezji Warszawskiej, celem zapobieżenia dalszemu zgorszeniu i zagwarantowania właściwego przebiegu podejmowanych czynności prawnych, po wysłuchaniu rzecznika sprawiedliwości, Arcybiskup Metropolita Warszawski, zakazał Księdzu Łukaszowi Kadzińskiemu z dniem dzisiejszym prowadzenia jakiejkolwiek działalności duszpasterskiej, katechetycznej, sprawowania świętej posługi, tj. sakramentu pokuty oraz publicznego sprawowania Najświętszej Eucharystii. Zostało mu również w tym dekrecie wskazane miejsce odosobnienia. Nie zastosowanie się do w/wym. środków zapobiegawczych może skutkować nałożeniem sankcji karnych" – napisał ks. Turkowski.

Czytaj też:
"Wsparł ksiądz kampanię hejtu". Gorzki list do rzecznika Archidiecezji Warszawskiej
Czytaj też:
"Normalni znaczy podejrzani". Ważny reportaż nt. rodzin oskarżonych o "sekciarstwo"
Czytaj też:
Oświadczenie Tomasza i Justyny Pilacińskich w imieniu osób ze środowiska wokół Fundacji Maximilianum

Źródło: opcjabenedykta.pl
Czytaj także