Oburzające zachowanie dziennikarki TVN24. Jest reakcja Rady Etyki Mediów

Oburzające zachowanie dziennikarki TVN24. Jest reakcja Rady Etyki Mediów

Dodano: 
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Źródło:PAP / Darek Delmanowicz
Rada Etyki Mediów odpowiedziała na skargi dotyczące zachowania dziennikarki TVN Anny Seremak, która informując o przypadku przemocy domowej dostała ataku śmiechu.

Sprawa ma związek z sytuacją, jaka miała miejsce na początku kwietnia i dotyczyła interwencji policji w gminie Bisztynek. Kobieta pokłóciła się tam ze swoim partnerem o wynik wyborów samorządowych i – jak sama przyznała – uderzyła go w głowę kością wyciągniętą z zupy. Spowodowała tym u mężczyzny uraz głowy wymagający interwencji medyków i wizyty w szpitalu.

44-latka w obecności policjantów była agresywna i wyzywała partnera. Została zatrzymana i trafiła do policyjnej celi. Według komunikatu policji kobieta była już karana za znęcanie się nad partnerem i ma wyrok w zawieszeniu. Teraz grozi jej odpowiedzialność w warunkach recydywy, a tym samy kara do 7,5 roku za kratami.

Skargi na TVN24 i Seremak. Jest reakcja Rady Etyki Mediów

Kiedy o sprawie informowano na antenie TVN24 prezenterka stacji Anna Seremek dosłownie dostała ataku śmiechu. Jej zachowanie wywołało oburzenie wielu widzów. Sprawa doczekała się dalszego ciągu, bowiem Rada Etyki Mediów postanowiła zareagować na skargi dotyczące zachowania dziennikarki.

Jedną z osób, która złożyła skargę w tej sprawie Jakub Chabik, przewodniczący Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn.

"Do mediów całej Polski powinno z Państwa strony wyjść jasne, mocne przesłanie: przemoc wobec mężczyzn jest realnym zjawiskiem, i nie wolno jej lekceważyć i wyszydzać, a ofiary tej przemocy zasługują na pomoc i wsparcie. (…) O mężczyznach można, a gdzieniegdzie nawet wypada, pisać negatywnie – nieomal codziennie widzimy generalizujące, krzywdzące opisy: mężczyźni są 'przemocowi' i 'agresywni', a w najlepszym razie "niezdarni", "zagubieni". W naszej ocenie w większości wynikają one ze stereotypu i pragnienia popularności i 'klikalności' materiałów. Jasne wytyczne w tej sprawie ze strony Rady Etyki Mediów bardzo by w tym pomogły" – podkreślał.

Z tak krytyczną oceną zachowania dziennikarki nie zgodził się Ryszard Bańkowicz, przewodniczący Rady Etyki Mediów. W informacji przesłanej portalowi Wirtualne Media podkreślił on, że dziennikarz świadomie wykpiwający w swoich publikacjach akty przemocy rodzinnej – niezależnie od tego, czy jej sprawcą jest mężczyzna czy kobieta, a ofiarą mężczyzna, kobieta, czy dziecko – narusza dwie zapisane w Karcie Etycznej Mediów zasady: obiektywizmu, oraz szacunku i tolerancji". To jednak, w ocenie REM, nie był taki przypadek.

Bańkowicz zwrócił uwagę, że w tamtej chwili prezenterka mogła nie wiedzieć o mrocznej przeszłości kobiety. Dopiero później wyszło bowiem na jaw, że ciążył na niej wyrok za przemoc wobec mężczyzny. "Tymczasem dziennikarka (w opinii REM) została zaskoczona informacją o uderzeniu kością z zupy i po prostu zareagowała na nią jak na 'dowcip nie pierwszego sortu'" – czytamy.

Co więcej, Rada Etyki Mediów nie dostrzega potrzeby stawiania dziennikarzom twardych wytycznych na temat tego, jak powinni pisać o mężczyznach. Tak samo jak nie potrzeba ich w przypadku kobiet, lekarzy, prawników, żołnierzy, cywili czy rybaków.

"[...] gdyby stowarzyszeniom reprezentującym te wszystkie środowiska udało się skutecznie przymusić media do przestrzegania zestawu takich 'standardów', to zanim byśmy się wszyscy obejrzeli stałyby się one szkieletem nowego systemu cenzury" – wyjaśnił Ryszard Bańkowicz.

Czytaj też:
Szokujące oświadczenie znanej dziennikarki. "Usłyszałam diagnozę – nowotwór"
Czytaj też:
Znany dziennikarz zniknął z anteny TVN24. Musiał zwolnić swój gabinet
Czytaj też:
"Ciemny lud to kupi". Dziennikarzowi TVN24 puściły nerwy

Opracowała: Anna Skalska
Źródło: Wirtualne Media
Czytaj także