Zajęliście się nauczaniem indywidualnym, dziś nazwalibyśmy to homeschoolingiem, gdy kompletnie nikt o tym nie mówił i mało kto rozumiał ten model edukacji. Dla urzędników przez ponad dekadę staliście się symbolem oświatowego undergroundu. Nie nadążali za waszą pedagogiczną kreacją. I może stąd potraktowano was jako wrogów systemu. Dlaczego w ogóle podjęliście ten temat?
Marzena Zakrzewska: Chcąc dla naszych dzieci jak najlepiej, szukaliśmy metod nauczania skutecznych i przyjaznych rodzinie. Analizowaliśmy nie tylko wyniki. Równie ważne były dla nas osobiste koszty, które ponoszą dzieci podczas procesu edukacji. Można powiedzieć, że pożądany przez nas był model zrównoważonej, a także wszechstronnej edukacji. Takiej, która godzi wszystkie ważne cele w rozwoju naszych dzieci.
Paweł Zakrzewski: Moi rodzice przykładali olbrzymią wagę do wykształcenia. Otwartość na tzw. alternatywne formy nauczania i nowoczesne narzędzia edukacyjne jest w moim przypadku rodzinną tradycją. Tak jak rodzice dla mnie, tak ja dla moich dzieci chciałem jak najlepszej edukacji. Wybór odpowiedniej formy i narzędzi do edukacji dziecka jest możliwy jedynie, gdy na jego rozwój patrzymy w sposób holistyczny. Edukacja ma być spójna z pozostałymi elementami rozwoju. Tylko wtedy dojrzewanie dziecka do samodzielności nastąpi w sposób naturalny, spontaniczny i optymalny.
Wiele mówicie o optymalnej edukacji. Ukazujecie nauczanie domowe jako lepszą jej formę. Tylko jak przedstawia się to w praktyce? Dlaczego miałaby być bardziej wartościowa od tej proponowanej przez państwowy model?
Marzena Zakrzewska: Dobra edukacja to taka, która efektywnie uczy dziecko nowych kompetencji, nie niwelując przy tym posiadanego przez nie potencjału. Bądźmy otwarci na ucznia. Tylko wtedy możemy w pełni rozwinąć jego talenty.
Paweł Zakrzewski: Ponadto optymalna edukacja to taka, która jest dopasowana do dziecka. Do jego predyspozycji. Do jego ograniczeń. Można powiedzieć: uszyta na miarę. Z taką formą kształcenia dziecko czuje się dobrze. Taka edukacja nie ogranicza. Aby ten cel osiągnąć, konieczne są indywidualizacja i personalizacja procesu nauczania. Ze względu na występujące różnice pomiędzy dziećmi konieczne jest różnicowanie ich edukacji. I cały czas musimy pamiętać, że edukacja jest elementem większej całości, którą jest rozwój dojrzałego człowieczeństwa.
Dzisiaj w każdej z dziedzin życia społecznego czy gospodarczego mówi się o innowacjach. Nie ominęło to również „branży” edukacyjnej. Jak objawia się innowacyjne podejście do nauczania?
Marzena Zakrzewska: Pierwszym, z czym kojarzą się innowacje, jest postęp technologiczny i jego zastosowanie dla konkretnej dziedziny. Edukacja też czerpie z tych możliwości pełnymi garściami. Oferowane są nowe narzędzia. Praktyka pokazuje ich skuteczność. Efektywne zostają z nami na dłużej. Nieefektywne odrzucamy. Konieczna jest pewna otwartość na to, co nowe, a także refleksyjna ostrożność. Podjęcie wysiłku na dogłębne zapoznanie się z nowinkami. Bez tego tracimy szanse, które niesie ze sobą rozwój techniczny. Pamiętajmy też oczywiście, że nowe szanse zawsze niosą też ze sobą nowe zagrożenia.
Paweł Zakrzewski: Jest też innego rodzaju innowacyjność. To nowe spojrzenie zarówno na cele, jak i samą formę kształcenia. Zmiany w tym zakresie może nie są tak medialne jak implementowanie nowoczesnych technologii, ale wydają się mieć jeszcze większy wpływ na optymalny rozwój dziecka. Użyta technologia jest narzędziem i nie zastąpi operatora. Niemniej dobra edukacja potrzebuje obydwu form innowacji.
W Polsce przez lata edukacja domowa była wręcz zwalczana. Systemowo robiono wszystko, by nie mogła się rozwijać. Urzędowo zniechęcano do korzystania z takiej formy nauczania. Duża część środowiska związanego z edukacją uważała ją za konkurencję, której się bano, więc prewencyjnie robiono wszystko, by uczniowie pozostawali w tradycyjnych placówkach. Wy z kolei – przy tak negatywnym nastawieniu „branży” – szliście pod nurt, promując homeschooling. Doprowadziliście nawet do wyjątkowego na polskiej scenie politycznej konsensusu legislacyjnego, nazwanego przez parlamentarzystów od waszego nazwiska „ustawą Zakrzewskich”. Było warto?
Marzena Zakrzewska: Powiem szczerze i może trochę nieskromnie: Naszym największym osiągnięciem, jako propagatorów nowoczesnych form edukacji, jest przekonanie wielu osób do otwartości na innowacyjność w edukacji. Wiele rodzin spojrzało na edukację swoich dzieci inaczej. Wiele wysiłku kosztowało nas propagowanie idei nowoczesnej edukacji wśród polityków, urzędników, celebrytów. Dzięki temu zaangażowaniu w 2021 r. został osiągnięty konsensus polityczny, który zaowocował potrzebnymi zmianami legislacyjnymi w prawie oświatowym.
Paweł Zakrzewski: Powszechna zgoda na przyjęte wtedy rozwiązania w prawie oświatowym była wyjątkowa. Optymizm wynikający z tego faktu wyszedł poza sferę edukacji. Rodził nadzieję, że i w innych dziedzinach możliwa jest współpraca ponad podziałami. Wierzę, że propagowanie wśród decydentów zobiektywizowanej wiedzy na ważne tematy przyniesie i w przyszłości pozytywne efekty w postaci konsensusu politycznego.
Marzena Zakrzewska: Osobiście po latach walki i dyskryminacji doświadczyliśmy również wielu wyróżnień i nagród. Taka sinusoida. Podobnie jest z ideą edukacji w rodzinie. Teraz na nowo przychodzi czas pracy organicznej, aby zachować i poszerzyć wolny wybór w zmieniających się uwarunkowaniach geopolitycznych (uśmiech).
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
