Waldemar Żurek zdołał dokonać niemożliwego: nastawić środowiska sędziowskie i prawniczy establishment przeciwko rządom Tuska. Ostatnie tygodnie ubiegłego roku to dla najbardziej epatującego wojowniczością z ministrów tej ekipy wiele upokarzających przegranych. Jeden sąd odmówił ustanowienia "hipoteki przymusowej" na nieruchomości Zbigniewa Ziobry, drugi odesłał do uzupełnienia wniosek o jego aresztowanie – w obu wypadkach występujący z wnioskami doborowi prokuratorzy ze "specjalnego zespołu" zostali jak niedouczeni studenci publicznie pouczeni o rażących błędach, których się w złożonych do sądu papierach dopuścili. Inny sąd uchylił Europejski Nakaz Aresztowania wobec Marcina Romanowskiego, kolejny odrzucił wniosek miejscowego prokuratora, uznając, że nie jest on uprawnioną stroną w sprawie, ponieważ został mianowany przez Dariusza Korneluka, ten zaś, jako powołany z naruszeniem prawa, nie jest legalnym prokuratorem krajowym. A już w ostatnich dniach, na początku nowego roku, Naczelny Sąd Administracyjny prawomocnie podtrzymał decyzję sądu wojewódzkiego, który wcześniej ukarał ministra grzywną za złamanie prawa do informacji publicznej poprzez nieudzielenie odpowiedzi na pytanie obywatela związane z decyzjami reprywatyzacyjnymi, a Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł, że wstrzymywanie przez rząd publikowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego nie wpływa na fakt, iż wyroki te, wbrew całej wieloletniej propagandzie Tuska i jego ministrów, obowiązują.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

