No i w tym naszym Krakowie ostatnio się dzieje – kontrowersje na cały ten kraj. Pewnie słyszeliście, iż praktycznie w całym mieście obowiązuje Strefa Czystego Transportu. Znacie nas – my inicjatywy proekologiczne popieramy, więc się cieszymy. Zwłaszcza iż Strefa może ograniczyć napływ do naszego bądź co bądź wielkiego i modnego ośrodka januszów z Podkarpacia ich Polonezami Caro i Fiatami 125p, napędzanymi ropą, olejem po smażeniu kotletów i łzami Ostatniego Pokolenia.
I nagle obudzili się wielcy znawcy motoryzacji, że taki Polonez czy Fiat, czy jakiś stary Trabant to truje niby mniej niż elegancki wyleasingowany dwutonowy i pięciometrowy miejski SUV, którym anety z HR i inni pracownicy krakowskich korporacji odwożą osobodzieci trzy ulice dalej do szkoły (iż w Krakowie ciągle mamy dzieci, niewiele, ale jednak).
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
