KrajLemingi nie wyginą (PO-PiS na lata)

Lemingi nie wyginą (PO-PiS na lata)

Marsz KOD w Gdańsku
Marsz KOD w Gdańsku / Źródło: PAP / Roman Jocher
Dodano 60
TAKI MAMY KLIMAT || Ostatnie wybory obaliły mit, że obóz „tych drugich” niedługo padnie. Otóż nikt nie dorżnie żadnej watahy. Tyczy się to zarówno PiS jak i PO. Lemingi nie odejdą do ciepłych krajów, a mohery nie wymrą.

PiS i PO są niczym stare skłócone małżeństwo: nienawidzą się, ale żyć bez siebie nie mogą. Na tym konflikcie obie partie zyskują, obie mogą angażować wyborców i rok po roku ogłaszać totalną mobilizację w celu obrony najświętszych wartości. Konflikt całkiem korzystny dla największych partii, ale destrukcyjny dla samego państwa.

Oba obozy obiecują wykończenie strony przeciwnej. Czy Polską rządzić będzie Tusk czy Kaczyński, Unia Wolności czy Porozumienie Centrum, post-PZPR czy post-Solidarność – to nie zmienia faktu, że ze społeczeństwa nie wyparują zwolennicy jednej czy drugiej strony. Tymczasem wszystkie ekipy, które dochodziły do władzy, zachowywały się, jakby za ich rządów tak właśnie stać się miało.

Leming pozostał lemingiem

Po zwycięstwie Andrzeja Dudy w 2015 roku co bardziej naiwni/nawiedzeni (niepotrzebne skreślić) przepowiadali, że nad Wisłą dokonało się wielkie patriotyczne przebudzenie, że lada dzień lemingrad padnie, „mafia” zostanie pogoniona i zapanują „prawdziwi patrioci”. Jednak, co brutalnie udowodniła II tura wyborów samorządowych, żadnego biało-czerwonego przebudzenia nie było. Masowy wyborca po prostu nie myśli w tych kategoriach. Mówiąc wprost: leming pozostał lemingiem. Na trzy lata przycichł, był pogubiony, ale na pewno nie wyginął.

Poza tym wydaje się, że najgorszy etap opozycja ma już za sobą. Mimo „500 plus”, obniżenia wieku emerytalnego, „300 plus”, wymiany premiera, szeregu obietnic przedwyborczych – mimo tych wszystkich socjalnych programów i transferów nie udało się dobić PO. Rządzący powinni wyciągnąć z tego wnioski.

Walka „na ostre”

Gra na całkowite wykończenie przeciwnika musi w dłuższej perspektywie przerodzić się w atak na sam elektorat wrogiej partii. Chodzi o pokazanie, że przeciwnik jest ZŁY, skoro tak, to ci co na niego głosują, muszą z nim sympatyzować, muszą być do niego podobni. Od kilku lat PO zbiera żniwo pogardzania elektoratem PiS. Prawica powinna uważać, aby sama nie podzieliła tego losu w przyszłości.

Rządzący (bez względu na partyjne barwy) muszą mieć świadomość, że wojna polsko-polska jest czynnikiem nieustannie formującym naszą politykę. Był moment, gdy PO w swojej pysze była przekonana, że doprowadzi do zupełnego zmarginalizowania ówczesnej opozycji. Pogarda jaką zastosowano po 10 kwietnia miała ostatecznie pogrążyć PiS i przypiąć im łatkę oszołomów; Kaczyński miał być tożsamy z obciachem.

W Platformie nie zrozumiano jednak, że przesadzono z siłą tych ataków i zamiast skompromitować Kaczyńskiego, powodując, że jego współpracownicy zaczęliby się od niego odwracać, doprowadzono do konsolidacji środowiska, które w 2015 roku przejęło władzę.

PiS idąc na bezpośredni konflikt z III RP i stawiając na, mówiąc Piłsudskim, „walkę na ostre”, nie pozostawia drugiej stronie konfliktu żadnego pola manewru. Stąd też rekordowa frekwencja w wyborach samorządowych, stąd przytłaczające zwycięstwo Trzaskowskiego w Warszawie czy Zdanowskiej w Łodzi. Zwolennicy PiS mogą się śmiać, ale wyborcy PO naprawdę są przekonani, że ktoś chce nie tylko dorżnąć ich obóz, ale wręcz zniszczyć ich świat.

Dla wielu śmieszna może wydać się obrona III RP, ale zwolennicy PO innego świata nie znają; świat Tuska i Wałęsy, TVN-u i „Wyborczej” wydaje im się naturalny. Jeżeli ktoś przychodzi z młotem z dnia na dzień rozwalając tę wizję, to oczywistym jest, że będą oni się konsolidować w jej obronie.

Kiedy suweren jest patriotyczny?

Wśród niektórych propisowskich publicystów po wyborach samorządowych zapanowało przekonanie, że wybór Morawieckiego na premiera był błędny. Skupiono się na centrowym, wielkomiejskim lemingu, a nas – najwierniejszych wyborców, którzy wytrwali „platformerską noc” lat 2007-2015 – zostawiono na boku. Trzeba – przekonują ci komentatorzy zgromadzeni wokół wiadomych portali i gazet – iść na ostro. Mówiąc wprost – odwrócić się od wielkich miast, dopieścić beton i nastawić na totalną wojnę z PO i lemingradem.

Takie działanie jednak doprowadzi jedynie do konsolidacji opozycji totalnej oraz jej elektoratu. Opozycja która przez ostatnie lata była postrzegana jako śmieszna, zacznie być widziana jako prześladowana. Wyborcy PO przestaną być uważani za lemingów, a zaczną być brani za biednych i pogardzanych.

Zwolennicy Kaczyńskiego muszą przełknąć tę gorzką pigułkę i zrozumieć, że cała Polska nigdy nie będzie należeć do „biało-czerwonej drużyny”, że obóz liberałów, „unijczyków” i lewicy nie przepadnie. Nie chodzi o to by ulegać czy ustępować temu elektoratowi, tylko o to by (jakkolwiek górnolotnie to nie zabrzmi) widzieć w nich Polaków. Wyzywanie kogokolwiek od Targowicy (czy bolszewii) i wyliczanie, gdzie suweren bywa bardziej patriotyczny, jak to zrobiła Krystyna Pawłowicz po II turze wyborów, nie przybliży PiS-u do zwycięstwa w 2019 roku.

PO-PiS jednak na lata

Niedawna porażka PiS w miastach jest potwierdzeniem tego, co dla wielu od dawna było oczywiste – Platforma Obywatelska nie jest wcale skazana na niebyt polityczny. Dla polskiej polityki najważniejsze jest jednak to, że właściwie nie ma znaczenia, czy sama PO padnie czy nie. Ta partia mogłaby choćby i jutro przestać istnieć, a w dłuższej perspektywie dla logiki polskiego systemu nie będzie to miało większego znaczenia.

Część entuzjastów Kaczyńskiego popełnia bliźniaczy błąd do tego, jaki swego czasu charakteryzował władzę Tuska: jest to przekonanie o swojej niezachwianej pozycji, przy jednoczesnej pogardzie (chwilowo jeszcze delikatnej) dla wyborców przeciwnego obozu.

Jest to wręcz fundamentalny błąd, gdyż bez względu na to co się stanie z dwoma największymi partiami to sam konflikt „PO-PiSu” jest trwały. Idea tego konfliktu jest ważniejsza od samych partii. Po prostu elektorat obu obozów nie zniknie. Tak samo jak nie znikną napędzające je emocje. Mohery, których rychłą śmierć głoszono dekadę temu, wcale nie przeminęły. Wręcz przeciwnie, w 2015 roku okazało się, że to ich partia zdobyła władzę.

Artykuł wyraża poglądy autora i nie jest odzwierciedleniem stanowiska redakcji.

Czytaj także:
Ziemkiewicz: Powrót Tuska będzie taki, jak Kwaśniewskiego
Czytaj także:
Cejrowski odpowiada zwolennikom PiS. "Do głowy im nie przyjdzie, że..."

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ jfi

Czytaj także

 60
  • ARTYŚCI NAKRĘCAJĄ MOWĘ NIENAWIŚCI IP
    na marginesie, gdy mówimy o „MOWY NIENAWIŚCI” i „SWOBODZIE TWÓRCZEJ”:
    moim zdaniem „ARTYŚCI” (obok produktów dziennikarsko-podobnych) TO GŁÓWNE NARZĘDZIE „MOWY NIENAWIŚCI” -- ale jak sami twierdzą … używają jej tylko jako wyraz „swobody wypowiedzi twórczej” tak jak np. tutaj (spektakl „KLĄTWA”):
    https://dorzeczy.pl/kraj/90386/Klatwa-bez-monologu-o-zbiorce-pieniedzy-na-zabojce-Kaczynskiego.html
    "Klątwa" bez monologu o zbiórce pieniędzy na zabójcę Kaczyńskiego
    czytamy: „Dzień po śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adam owicza aktorka Teatru Powszechnego powstrzymała się od wygłoszenia części swojej roli, kiedy powinna mówić o zbiórce pieniędzy
    NA WYNAJĘCIE ZABÓJCY JAROSŁAWA KACZY ŃSKIEGO.
    Podczas kolejnego występu, spektakl wróci jednak do swojej pierwotnej formy.”

    PRZECIEŻ TO JEST ARTYSTYCZNE PODŻEGANIE DO MOR DU, KTÓRE TRWA W NAJLEPSZE TYM TEATRZE CODZIENNIE PRZEZ WIELE MIESIĘCY!
    A cały spektakl „Klątwa” ma potężne wsparcie medialne całego „salonu III RP” ...
    PS! MOŻE DLA TYCH „ARTYSTÓW” ZAM ORDOWANIE P. ADA MOWICZA TO TEŻ BYŁ TYLKO AWANGARDOWY HAPPENING, SWEGO RODZAJU PROWOKACJA ARTYSTYCZNA I DOBITNY WYRAZ SWOBODY TWÓRCZEJ STEFANA W.?
    Może czas pomówić i o tym?
    Tym bardziej, że można przyjąć ze 100% prawdopodobieństwem iż to że J. Kaczyński jeszcze żyje to zawdzięcza on tylko temu, że ma on prywatną osobistą ochronę -- tak często wyśmiewaną przez „niezależne” media związane z „salonem III RP” (GW, NEW SWEEK, O NET.PL, …)!
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • sdfhdf IP
      no pewnie że same nie wyginą - trzeba toto wytłuc
      Dodaj odpowiedź 4 2
        Odpowiedzi: 0
      • cogito-ergo-sum IP
        przy okazji POLECAM ROZMOWĘ Z B. MĄDRYM I KOMPETENTNYM ANALITYKIEM P. KUCZYŃSKIM Z XELION NT. „AFERY KNF” W #RZECZoBIZNESIE: Piotr Kuczyński - To nie jest afera KNF, tylko Chrzanowskiego -- tutaj:
        youtube

        Wszystkim polecam to nagranie: mowa nie tylko o polskim KNF ale również o nadzorze bankowym (finansowym) w USA i aferze Madoffa, a także b. ważne stwierdzenie, że polski sektor bankowy JEST NAJBEZPIECZNIEJSZYM NA Ś WIECIE, A JUŻ NA PEWNO W EUROPIE … To ważne w czasie, gdy wielu … ciałoby zarobić na „aferze KNF” („inwestorzy”, media, banksterzy, … prawnicy prowadzą swoją nieczystą grę).
        A JA ZWRACAM UWAGĘ, ŻE P. PIOTR
        KUCZYŃSKI NIE MOŻE SIĘ WSTYDZIĆ ŻADNEJ SWOJEJ WYPOWIEDZI W MEDIACH PRZEZ OSTATNIE KILKANAŚCIE LAT … MYŚLĘ, ŻE OSIĄGNĄ TO GŁÓWNIE PRZEZ SWÓJ DYSTANS DO UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH … KTOŚ POWIE, ŻE „KADZĘ” -- ALE SPRAWDZCIE SAMI CO JEST DOSTĘPNE W NET-CIE -- INTERNET NIE ZAPOMINA!
        Jeszcze raz polecam w/w rozmowę …
        Dodaj odpowiedź 6 2
          Odpowiedzi: 0
        • Mokotów IP
          Wojna domowa zakończy sprawę zdrajców Ojczyzny
          Dodaj odpowiedź 6 3
            Odpowiedzi: 1
          • cesia IP
            POPiS jest gwarancją normalności. Dzięki niemu lewica czyli komuchy, narodowcy i zboczeńcy (płci wszelakiej) są marginesem, a Polska jest normalna i dostatnia.
            Dodaj odpowiedź 2 10
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także