Agenturalność bezobjawowa

Agenturalność bezobjawowa

Dodano: 
Przewodniczący komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Jarosław Stróżyk
Przewodniczący komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Jarosław Stróżyk Źródło: PAP / Paweł Supernak
Jacek Gawryszewski Dwa lata od przejęcia władzy przez rząd Donalda Tuska nikt z oskarżanych polityków prawicy nie usłyszał zarzutów o szpiegostwo. Zatem albo premier Donald Tusk znowu żartował, formułując takie oskarżenia wobec obecnej opozycji, albo nigdy nie było jakichkolwiek dowodów na to, że "PiS to największy sukces GRU"

Oskarżanie przeciwników politycznych o współpracę ze służbami bezpieczeństwa putinowskiej Rosji jest od ponad dekady modus operandi Platformy Obywatelskiej i jej sympatyków. "Demokracja walcząca" afirmuje i promuje najbardziej karkołomne oraz niedorzeczne "ustalenia" amatorów kontrwywiadu, uplasowanych w mediach głównego nurtu, ale nie tylko. Arsenał tej wypowiedzianej przez "uśmiechniętą Polskę" wojny hybrydowej jest bardzo podobny do tego wykorzystywanego przez autorytarne reżimy. Despoci często klasyfikują swoich oponentów jako agentów obcych wywiadów. Kiedy adwersarz staje się zdrajcą, organy państwa mogą sięgać po nadzwyczajne środki, aby go zidentyfikować i zneutralizować. Kiedy reżim nazwie niewygodną dla siebie prawdę "dezinformacją", jego administracja będzie mieć pretekst, aby stosować różne formy cenzury. Gdy władza uzna kogoś za mitycznego agenta wpływu, nikt nigdy nie dowie się dlaczego. Tu orężem jest tajemnica zwana dobrem służb. Nie ujawnimy, skąd wiemy, że jesteś współpracownikiem GRU, bo GRU pozna metody naszej pracy oraz kierunki naszych zainteresowań. Możesz także zostać zaliczony do agentów klasy "pożyteczny idiota", co w praktyce oznacza, że sam nie wiesz, iż pracujesz dla obcego wywiadu. Wystarczy, że wiemy to my.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także