Dhaka między Pekinem a Waszyngtonem. Bangladesz wystawia mocarstwa na licytację
  • Maria KądzielskaAutor:Maria Kądzielska

Dhaka między Pekinem a Waszyngtonem. Bangladesz wystawia mocarstwa na licytację

Dodano: 
Tarique Rahman dostał silny mandat do przebudowy państwa po upadku epoki Sheikh Hasiny
Tarique Rahman dostał silny mandat do przebudowy państwa po upadku epoki Sheikh Hasiny Źródło: Wikipedia / Press Information Department / Domena publiczna
TERAZ AZJA Po lutowym zwycięstwie BNP Bangladesz nie tyle zmienił rząd, ile otworzył nową rundę walki o wpływy w Azji Południowej.

Tarique Rahman dostał silny mandat do przebudowy państwa po upadku epoki Sheikh Hasiny, ale niemal w tej samej chwili Pekin podsunął inwestycje i zbrojenia, a Waszyngton odpowiedział ofertą „alternatywy”. Dhaka staje się dziś miejscem, gdzie polityka wewnętrzna i geopolityka sklejają się w jedną historię.

Lutowe wybory były czymś więcej niż zwykłą rotacją elit. Narodowa Partia Bangladeszu czyli BNP zdobyła większość dwóch trzecich głosów w pierwszym głosowaniu. To pierwszy raz od czasu młodzieżowego buntu z 2024 r., który obalił Sheikh Hasinę, 78-letnią nestorkę polityczną tego kraju, a sam Tarique Rahman wrócił do kraju po siedemnastu latach politycznego wygnania w Londynie. Już po zaprzysiężeniu mówił nie o wielkich ideologiach, lecz o gospodarce, porządku publicznym i „dobrym rządzeniu”, czyli dokładnie o tym, gdzie państwo po miesiącach chaosu najbardziej się rozsypało. Równolegle wyborcy zatwierdzili pakiet reform: limit dwóch kadencji dla premiera, mocniejszą niezależność sądów i większą reprezentację kobiet. To nie brzmi spektakularnie, ale w bangladeskich realiach oznacza próbę przestawienia całej konstytucyjnej architektury po latach nadmiernej koncentracji władzy. To wielki krok.

Nowa władza nie zamierza zresztą czekać, aż reforma „sama się zrobi”. Portal Reuters już odnotował pierwsze ruchy kadrowe w kluczowych instytucjach państwa: od administracji po aparat bezpieczeństwa. Symboliczną zmianą było powołanie nowego szefa banku centralnego i zakończenie kadencji poprzednika. To ważne, bo każda zmiana w Bangladeszu będzie oceniana nie tylko po hasłach, ale po tym, czy nowy obóz naprawdę buduje instytucje, czy tylko przejmuje dźwignie po poprzednikach. Innymi słowy, Dhaka znajduje się dziś w rozkroku między dogłębną reformą państwa, a powierzchowną wymianą patronatu. Pytanie, która z opcji wygra?

W tej historii równie ważne jak polityka wewnętrzna jest położenie geograficzne. Bangladesz to państwo o stusiedemdziesięciopięciomilionowej populacji, położone nad Zatoką Bengalską i otoczone Indiami z trzech stron. Przez lata New Delhi miało tam uprzywilejowaną pozycję dzięki bliskim relacjom z Sheikh Hasiną. Gdy po jej obaleniu znienawidzona polityk uciekła do Indii, ten układ zaczął się sypać. W efekcie relacje Dhaka-Delhi gwałtownie się pogorszyły. Doszło do napięć wizowych i symbolicznych sporów, nawet na polu krykieta. W tym sensie Bangladesz nie „odwrócił się” jeszcze od Indii, ale przestał być ich politycznym wasalem.

Właśnie to polityczne okno pogodowe szybko wykorzystał Pekin. Chiny są największym partnerem handlowym Bangladeszu od ponad dekady. Dwustronny handel zbliża się do 18 mld dolarów, a po upadku Hasiny chińskie inwestycje i dyplomatyczna aktywność wyraźnie przyspieszyły. Najmocniejszym sygnałem było podpisanie porozumienia obronnego o budowie fabryki dronów blisko granicy z Indiami. Sam Rahman nazwał Chiny „rozwojowym przyjacielem”, a to sformułowanie warto czytać dosłownie: dla Dhaki Pekin jest dziś nie tyle cywilizacyjnym wyborem, ile dostawcą pieniędzy, infrastruktury i politycznej przestrzeni. Chiny nie zadają zbyt wielu pytań o wartości, czy prawa człowieka; pytają raczej, jaki projekt i za ile.

Waszyngton bardzo dobrze zrozumiał, co się dzieje. Ambasador USA w Dhace skomentował wprost, że Stany Zjednoczone są zaniepokojone rosnącą obecnością Chin w Azji Południowej i chcą zaoferować Bangladeszowi amerykańskie oraz sojusznicze systemy obronne jako alternatywę dla sprzętu chińskiego. To nie jest język sentymentów ani demokratycznych kazań. To twarda geopolityka. Jeśli Pekin buduje wpływy przez infrastrukturę i wojsko, Amerykanie odpowiadają pakietem bezpieczeństwa, inwestycji i „komercyjnej dyplomacji”. Przy okazji Waszyngton dał do zrozumienia, że chciałby poprawy relacji Bangladeszu z Indiami, bo bez tego regionalna układanka będzie bardzo chwiejna.

Najlepiej widać to na rynku zbrojeniowym, który zmienia się dziś w polityczny sejsmograf. Bangladesz rozmawia z Pakistanem o możliwym pakcie obronnym obejmującym myśliwce JF-17 Thunder, współtworzone z Chińczykami. Jednocześnie już w grudniu bangladeskie siły powietrzne podpisały list intencyjny dotyczący zakupu Eurofighterów Typhoon. Jeśli to doszłoby do skutku, byłoby pierwszym dużym zakupem zachodnich myśliwców przez Dhakę. Innymi słowy, Bangladesz nie wybrał jeszcze jednej z opcji. On sprawdza, kto da więcej, szybciej i za mniejszą polityczną cenę. Arsenał militarny staje się tu nie tylko narzędziem odstraszania, ale też walutą w negocjacjach z mocarstwami.

Dlatego kluczowe pytanie nie brzmi dziś, czy Bangladesz będzie „prochiński” albo „proamerykański”. Pytanie brzmi, czy zdoła wykorzystać tę konkurencję do wzmocnienia własnego państwa, czy też sam stanie się tylko kolejnym pionkiem w rywalizacji mocarstw. Jeśli reformy zapisane w Lipcowej Karcie Narodowej z 2025 (July Charter) naprawdę ograniczą władzę premiera, wzmocnią sądy i stworzą bardziej trwałe instytucje, Dhaka może wyjść z tej rozgrywki silniejsza. Jeśli jednak przebudowa skończy się tylko wymianą ludzi i nowym układem zależności, Bangladesz zamieni jeden model uzależnienia na drugi. Wtedy jego wielka „nowa otwartość” okaże się po prostu droższą formą starej słabości, a zamiast rządów starej, kutej na cztery nogi i bezwzględnej Hasiny oraz jej dworu, władze przejmie technokratyczny układ wokół zachodnio wyglądającego Rahmana, ale narzędzia polityczne pozostaną te same.

Czytaj też:
Pekin nie będzie ginąć za Teheran
Czytaj też:
"Justice Mission 2025": Próba generalna chińskiej blokady Tajwanu
Czytaj też:
Literatura jako zwierciadło współczesnych Chin

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także