Szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP mocno skrytykował narrację premiera Donalda Tuska na temat unijnego SAFE.
"Co Pan im tam naobiecywał?"
"Donald Tusk fałszywie mówi «załatwiłem w Europie pieniądze». Nie, Panie Premierze, Pan załatwił tylko POŻYCZKĘ, która ma być spłacana przez 44 lata i za jej spłatę trzeba będzie oddać dodatkowe 180 mld zł. Plus chce Pan oddać sterowanie tą pożyczką swoim kolegom z Brukseli poprzez mechanizm warunkowości" – napisał Przydacz na swoim koncie na platformie X.
"A nie lepiej zgodzić się na SAFE 0%, które pożyczką nie jest, a finalne decyzje będą podejmowane w Polsce?" – zapytał polityk.
"Jeśli wskazywał Pan, że pożyczka na 3% jest korzystniejsza niż taka na 5% (to prawda), to chyba środki bez konieczności opłaty oprocentowaniu są jeszcze lepsze, czyż nie?" – napisał były wiceminister spraw zagranicznych.
"Dlaczego tak Pan prze do tych pożyczek za granicą? Co Pan im tam naobiecywał?" – zakończył swój wpis.
SAFE unijny czy polski?
We wtorek w Pałacu Prezydenckim premier minister obrony narodowej i finansów rozmawiali z prezydentem i prezesem NBP na temat "polskiego SAFE 0 procent" – będącego alternatywą dla objętego mechanizmem warunkowości kredytu z Unii Europejskiej w ramach programu SAFE.
Jednocześnie do Sejmu trafił już projekt ustawy "polskiego Safe 0 procent". Zakłada on pozyskanie środków z zysku NBP bez naruszania rezerw NBP. Donald Tusk chce z kolei zaciągnąć unijny kredyt w wysokości 44 miliardów euro (ok. 185 miliardów zł plus odsetki – ok. 180 miliardów). Kredyt ma być spłacany w euro przez maksymalnie 45 lat.
Większość sejmowa w ekspresowym tempie przyjęła w tym zakresie ustawę techniczną dot. unijnego SAFE. Ponieważ wzięcie pożyczki z Brukseli w takiej wysokości oznaczać będzie "znaczące obciążenie państwa pod względem finansowym", to zgodnie z art. 89 Konstytucji RP nie może być to dokonane bez zgody ustawowej i podpisu prezydenta RP.
Tusk: Jeśli nie będzie podpisu, to bez ustawy
Premier Donald Tusk i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapowiedzieli we wtorek, że rząd i tak wejdzie w Instrument unijny SAFE nawet jeśli prezydent nie podpisze im przedmiotowej ustawy.
– Uprzedziłem pana prezydenta, jeśli nie będzie tego podpisu, poszukamy takich sposobów bez ustawy, trudno, jak nie chce, żeby przynajmniej część tych pieniędzy trafiła do polskiej armii, ale ze szkodami, ze stratami – powiedział szef rządu.
Czytaj też:
Polski Safe a SAFE unijny. Pokazali różnice na grafikachCzytaj też:
Koniecznie pożyczka z Unii. Sikorski: I tak zrobimy, bo mamy plan B
