Mieszkam w Anglii od 10 lat. Mam tu męża (Polaka) i dwójkę małych dzieci. Życiowo wszystko się zgadza – mamy fajny dom w dobrej okolicy, stabilną sytuację finansową, dzieci chodzą do bardzo dobrych placówek. Mężowi jest tu dobrze. A ja… ja czuję się bardzo samotna. Nie czuję się tu jak w domu” – tak zaczyna się jeden z wpisów Polki w grupie na Facebooku skupiającej ludzi, którzy wyemigrowali z naszego kraju, a teraz planują powrót. Tylko do tej jednej grupy należy blisko 76 tys. użytkowników, którzy wspierają się nawzajem, dzielą się wątpliwościami przed powrotem do ojczyzny i wrażeniami po powrocie po latach spędzonych na emigracji.
Przez długie lata Polska była jednym z głównych rezerwuarów siły roboczej dla Europy Zachodniej. W ostatnich latach doszło do odwrócenia tego trendu. Najaktualniejsze dane z lat 2024 i 2025, podane przez kraje docelowe polskich migracji, wskazują, że negatywny bilans przyjazdów i wyjazdów Polaków notuje już nie tylko Wielka Brytania, która opuściła struktury Unii Europejskiej, lecz także kraje kontynentalnej Europy, jak Niemcy i Holandia.
Zmiana trendu
„Mam piękny dom, dobrą sytuację finansową itd., ale zmęczyło mnie po prostu życie tutaj. Znajomi znajomymi, ale rodzinę mam w Polsce. I to ja siedzę na telefonie w Wigilie, a nie przy stole z rodziną, dlatego po 20 latach zdecydowaliśmy się sprzedać wszystko i wrócić do Polski”. Ten post napisała osoba, która wyjechała na początku emigracyjnej fali, która wezbrała po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. i otwarciu rynków pracy Europy Zachodniej. W szczytowym 2006 r. z Polski na pobyt stały wyjechało 46,9 tys. ludzi. Dekadę później za granicą przebywało powyżej trzech miesięcy 2 mln 515 tys. Polaków, w tym 788 tys. w Wielkiej Brytanii i 687 tys. w Niemczech.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
