– Jak ja bym powiedział, co myślę o panu Czarzastym, to musiałbym wyjść z roli prezydenta, a nie chcę – oświadczył Nawrocki w piątek (17 kwietnia) w Kanale Zero. Odpowiedział w ten sposób na pytanie o słowa marszałka, który nazwał go "przyjacielem Putina".
– Jeśli pan postkomunistyczny marszałek, który mówi, że Polska została w roku 1945 wyzwolona przez Armię Czerwoną, nazywa mnie przyjacielem Putina, to co ja czuję? Opiszę swoje emocje. Czuję żenadę. Wydaje mi się, że już nikt nie jest w stanie w to chyba uwierzyć. To jest i smutne, i tragiczne. To jest tragikomedia – ocenił.
– Jeśli taki człowiek mówi o tym, że ja jestem przyjacielem Putina, nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie w to uwierzyć w kontekście całej mojej drogi życiowej, tego, co mówiłem o Rosji. (...) Będąc na liście Władimira Putina jako jedna z czterech osób, Polaków w Unii Europejskiej, no to jest zupełnie niepoważne – oświadczył.
"Zrobił z siebie idiotę". Czarzasty o spotkaniu Nawrocki-Orban na Węgrzech
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty stwierdził, że prezydent "zrobił z siebie idiotę", jadąc do Budapesztu i spotykając się z Viktorem Orbanem tuż przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech.
– Pan prezydent w naszym imieniu, bo jest prezydentem Polski, po prostu zrobił z siebie idiotę. Wszyscy wiedzieli, jak Węgrzy pod przewodnictwem Orbana sypali piach w tryby całej Unii Europejskiej, jak nienawidzili Polski, jak kochali Putina. Jak można w związku z tym starając się być poważnym politykiem, mówię o panu prezydencie Nawrockim, jechać na dwa tygodnie przed wyborami i przegrać tak sromotnie? – pytał Czarzasty.
– Wszyscy przyjaciele Putina do Orbana jeździli, również prezydent Nawrocki, który jest przyjacielem Orbana. A my teraz się musimy wstydzić – przekonywał marszałek Sejmu.
Czytaj też:
Prezydent zapytany o Węgry i Orbana. "Nie wstydzę się"
