„Detektyw Hole” to jeden z najlepszych seriali na podstawie skandynawskich kryminałów. Co właściwie nam pozostaje po trzech dekadach popularności nordic noir?
Ubrany był – jak Harry Hole, bohater powieści Jo Nesbø – w granatową bosmankę, spod której wystawał cienki golf” – opisuje jedną z postaci w powieści „Ostra” polski mistrz kryminału, Marek Krajewski. Owszem, żyjemy w czasach postmodernistycznych zabaw i nieustannego puszczania oka do odbiorców, ale chwila, w której kreacja jednego pisarza wchodzi w wymyślone światy innego autora jako jeden z elementów świata przedstawionego, to sytuacja niezwykła. Detektyw Harry Hole stał się na dobre mieszkańcem wspólnej masowej wyobraźni, tak jak niegdyś Sherlock Holmes czy Nero Wolfe, a w ostatnich dekadach John Rebus czy Kurt Wallander. Tak osiąga się literacką nieśmiertelność.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
