Wałęsa oburzony. Żąda miliona złotych

Wałęsa oburzony. Żąda miliona złotych

Dodano: 
Były prezydent RP Lech Wałęsa
Były prezydent RP Lech Wałęsa Źródło: PAP / Andrzej Jackowski
Lech Wałęsa żąda przywrócenia tablicy informującej o przekazanej przez niego darowiźnie albo zwrotu tych środków. Jak wyliczył, mowa o kwocie około miliona złotych.

Swoje żądania w tej sprawie były prezydent wystosował w niedzielę za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Lech Wałęsa żąda przywrócenia tablicy albo zwrotu darowizny. "Nie do wiary"

"Żądam kategorycznie" – zaczął swój wpis na Facebooku Lech Wałęsa. Z jego relacji wynika, że przekazał pokaźne środki na specjalistyczną instytucję ochrony zdrowia, która mieści się w gmachu gdańskiej "Solidarności". O jego darowiźnie, jak podkreślił, informowała dotychczas zamieszczona na bloku tablica, która jednak nagle zniknęła. W związku z tym faktem były prezydent domaga się jej przywrócenia bądź zwrotu wspomnianych środków.

"W bloku w którym w Gdańsku ma miejsce urzędowanie Solidarność, istnieją też pomieszczenia, GDZIE jest urzędowanie SPECJALISTYCZNEJ INSTYTUCJI OCHRONY ZDROWIA.Przy powstaniu tej instytucji ofiarowałem tysiące Dolarów, w PODZIĘANIU ZA TEN DAR ZAMIESZCZONO TABLICĘ INFORMUJĄCĄ O TYM FAKCIE. Po paru latach zdemontowano tablicę jak się wydaje bezpowrotnie" – napisał Wałęsa (pisownia oryginalna – red.), po czym dodał: "W związku z tym żądam przywrócenia na miejsce Tablicy, albo zwrotu ofiarowanych TYSIĘCY DOLARÓW Z ODSETKAMI DODANYMI OD DATY USUNIĘCIA TABLICY. PRZECIWNYM RAZIĘ PODEJMĘ".

"Nie do wiary dałem im około 1 000 000 zł, a mogłem mieć w swojej kieszeni i jeszcze mi ubliżają.. Ja nie chciałem tablicy, ale jeśli już zawiesili to..." – podkreślił w komentarzu pod wpisem.

Wałęsa wraca do śmierci Kiszczaka. "Nie zgodziłem się"

Na tym jednak były przywódca "Solidarności" nie zakończył swojego wywodu. W kolejnym komentarzu powrócił do śmierci Czesława Kiszczaka, kiedy to za sprawą żony komunistycznego generała, wypłynęły dokumenty o jego współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa.

"OTOCZENIE kISZCZAKA po śmierci, chciano mnie namówić bym zgodził się ogłosić że razem z Kiszczakiem w uzgodnieniu obaliliśmy komunizm,i przekonywano mnie że Kiszczak był szpiegiem Wielkiej Brytanii pozyskanym kiedy pracował w ambasadzie Brytyjskie..Nie zgodziłem się i dlatego P. Kiszczakowa wyciągnęła podrobione i wycofane przez Kiszczaka te papiery niby donosy" – przekonuje w swoim wpisie były prezydent.

Czytaj też:
Wałęsa: Nie uważam Nawrockiego za prezydenta
Czytaj też:
Mocne słowa Wałęsy o Trumpie. "Agent Moskwy, albo wybitny przywódca"

Źródło: DoRzeczy / Facebook
Czytaj także