Od kilkudziesięciu godzin trwa akcja nękania dziennikarzy Telewizji Republika. Służby odebrały już kilkadziesiąt fałszywych zgłoszeń, jakoby w domach dziennikarzy dochodziło prób samobójczych lub były w nich materiały wybuchowe. W trakcie zaskakującej interwencji w mieszkaniu szefa Republiki Tomasza Sakiewicza w Warszawie dwaj anonimowi funkcjonariusze policji zakuli w kajdanki jego asystentkę.
W sobotę wieczorem po raz kolejny zaalarmowano służby w sprawie możliwości podłożenia bomby w siedzibie stacji. Służby podjęły działania sprawdzające zgłoszenie. Jak poinformował prezes Sakiewicz "po sprawdzeniu z policją ustaliśmy, że mail z groźbą ma niską klasę wiarygodności i być może tworzy alibi dla poprzednich działań".
Akcja nękania Telewizji Republika. Fałszywe zgłoszenia na policję
Przypomnijmy, że policjanci weszli do mieszkania Tomasza Sakiewicza w piątek po południu. Dziennikarz relacjonował, że dwóch funkcjonariuszy siłą wtargnęło do jego mieszkania i skuło kajdankami jego asystentkę zupełnie bez powodu. Interwencja miała być wynikiem kolejnego z serii fałszywych zawiadomień dotyczących dziennikarzy Republiki. Policja pojawiła się również m.in. u Michała Rachonia i Adriana Klarenbacha.
Okazało się, że policjanci otrzymali fałszywe zgłoszenie jakoby w mieszkaniu Sakiewicza znajduje się "jakieś dziecko w zagrożeniu" i pilnie pojechali to sprawdzić. Policja w wydanym komunikacie poinformowała, że "została powiadomiona, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu". Także Tomasz Sakiewicz opublikował oświadczenie, w którym opisał kulisy zdarzenia i wskazał, dlaczego jego zdaniem policjanci działali w tym wypadku nielegalnie.
W piątek funkcjonariusze policji zatrzymali 53-letniego mężczyznę mogącego mieć związek ze wzniecaniem fałszywych alarmów.
Czytaj też:
Nękanie dziennikarzy TV Republika. Mentzen ujawnił nowe informacjeCzytaj też:
Prezydent: Przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica
