Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę rozszerzającą System Elektronicznego Nadzoru Transportu SENT na przewóz betonu.
Weto prezydenta Nawrockiego do SENT. Konfederacja dziękuje
Zdaniem Konfederacji "to decyzja zdroworozsądkowa, odpowiedzialna i oczekiwana przez polskich przedsiębiorców, którzy od wielu tygodni alarmowali, że kolejne biurokratyczne obowiązki nie rozwiążą realnych problemów rynku, a jedynie uderzą w legalnie działające firmy".
– W imieniu własnym oraz w imieniu przedstawicieli branży składam prezydentowi Karolowi Nawrockiemu podziękowanie za decyzję, która pokazuje, że głos przedsiębiorców może i powinien być słyszany na najwyższym szczeblu państwa. Dziękuję za odwagę, za wsłuchanie się w argumenty rynku oraz za postawienie tamy rozwiązaniom, które oznaczałyby dla firm kolejne koszty, kolejne formalności i kolejne ryzyko kar administracyjnych – mówi Bartłomiej Pejo.
"Weto nie wzięło się znikąd"
Zdaniem posła Konfederacji "to weto nie wzięło się znikąd".
– To efekt wielu godzin pracy, rozmów, analiz i spotkań. To efekt zaangażowania przedsiębiorców, organizacji branżowych, pracowników, kierowców, właścicieli firm i wszystkich osób, które nie zgodziły się na to, aby polski biznes po raz kolejny był traktowany jak podejrzany z definicji. Dziękuję całej branży za determinację, za protesty, pikiety, obecność publiczną i konsekwentne pokazywanie, że nie każda nowa regulacja jest rozwiązaniem, a często staje się po prostu kolejnym ciężarem dla uczciwie pracujących ludzi – dodaje.
Bartłomiej Pejo podziękował "również wszystkim, którzy uczestniczyli w rozmowach z przedstawicielami prezydenta i przekazywali konkretne argumenty".
– To była merytoryczna praca wykonana przez wiele osób, często poza kamerami i bez medialnego rozgłosu. Dziś widać jej efekt. Prezydent podjął decyzję, którą na pewno docenią polscy przedsiębiorcy – wskazał.
Poseł Konfederacji podkreślił, że Polska gospodarka potrzebuje dziś mniej biurokracji, a nie więcej kontroli. – Potrzebuje prostych, niskich i stabilnych podatków, a nie kolejnych systemów, formularzy, obowiązków raportowych i sankcji. Państwo powinno ścigać nieuczciwych, ale nie może przy okazji utrudniać życia całym branżom, które codziennie budują polski rozwój, zatrudniają ludzi i płacą podatki – powiedział.
Najwyższy czas, aby rząd wycofał się z pomysłu obejmowania SENT odzieży i obuwia
Bartłomiej Pejo zwrócił uwagę, że "czas najwyższy, aby rząd wycofał się również z pomysłu obejmowania systemem SENT odzieży i obuwia”.
– Skoro w przypadku betonu prezydent słusznie zatrzymał rozwiązanie szkodliwe dla przedsiębiorców, to ten sam zdrowy rozsądek musi zwyciężyć także wobec innych branż. Nie można jedną ręką mówić o wspieraniu polskiego biznesu, a drugą narzucać kolejne obowiązki, które uderzają w handel, transport, dystrybucję i tysiące małych oraz średnich firm – wskazał.
Dodał, że SENT na odzież to kolejny przykład podejścia, w którym państwo zamiast upraszczać prawo, mnoży procedury. – Zamiast wzmacniać legalnie działających przedsiębiorców, każe im ponosić koszty nadmiernej kontroli. Zamiast obniżać podatki i ułatwiać działalność, tworzy następny system, następny obowiązek i następne ryzyko sankcji – zaznaczył.
Weto Nawrockiego to ważny sygnał
Zdaniem posła Konfederacji "czas skończyć z dobijaniem polskiego biznesu". – Czas skończyć z myśleniem, że każdy problem można rozwiązać nową regulacją, nową kontrolą i nową karą. Polska przedsiębiorczość nie potrzebuje kolejnych kajdan. Potrzebuje wolności, przewidywalności i szacunku ze strony państwa – mówił.
Bartłomiej Pejo ocenił, że weto prezydenta Karola Nawrockiego to ważny sygnał.
– Zdrowy rozsądek może wygrać z biurokratycznym automatyzmem. Dziś dziękujemy za zatrzymanie SENT na beton, ale jednocześnie jasno apelujemy do rządu: wycofajcie się z SENT na odzież i obuwie. Nie idźcie drogą dalszego obciążania polskich przedsiębiorców. Polska gospodarka potrzebuje oddechu, a nie kolejnych urzędniczych pętli zaciskanych na firmach – podkreślił.
Czytaj też:
Pejo alarmuje ws. forsowanych zmian. "Nie uderzą wyłącznie w producentów piwa"Czytaj też:
"Czeka nas bankructwo", "kolejny strzał". Branża bije na alarm
