"Naprawdę uważacie, że to wam ujdzie na sucho?". Zandberg krzyczał do ministrów

"Naprawdę uważacie, że to wam ujdzie na sucho?". Zandberg krzyczał do ministrów

Dodano: 
Poseł Razem Adrian Zandberg
Poseł Razem Adrian Zandberg Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Poseł partii Razem Adrian Zandberg w ostrym wystąpieniu w Sejmie zwrócił się do premiera i członków rządu, aby wzięli odpowiedzialność za sytuację w Szpitalu Południowym.

– Ile jeszcze będziecie się migać od odpowiedzialności i udawać, że nic się nie stało w sprawie Szpitala Południowego? Doszło do złodziejstwa, do dojenia publicznych pieniędzy i nikt nie poniósł za to politycznej odpowiedzialności. Naprawdę uważacie, że to wam ujdzie na sucho? Takie standardy obiecywaliśmy wszyscy w 2023 r., kiedy szliśmy po władzę? – pytał Zandberg.

– Przecież to jest naplucie w twarz tym wszystkim ludziom, którzy stali do późnych godzin w kolejkach, żeby zagłosować. Liczyli na zmianę, a okazało się, że teraz hordy aparatczyków z PSL, Nowej Lewicy i oczywiście z Platformy po prostu, nadzwyczajnie w świecie rozkradają publiczne (pieniądze – red.) – argumentował.

Zwrócił się do szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego i nieobecnego na sali premiera Donalda Tuska.

Zandberg: Złodziejstwo wyszło na jaw, a koryciarze z rad nadzorczych mówią, że nic nie widzieli

– A potem dochodzi do sytuacji, w której złodziejstwo wychodzi na jaw, bo media to ujawniły, a ci koryciarze z rad nadzorczych rozkładają ręce i mówią, że nic widzieli. To po jaką cholerę tam jesteście?! I po co bierzecie po kilkadziesiąt tysięcy złotych, jeżeli nic nie widzicie, nic nie zarządzacie i niczego nie umiecie nadzorować?! – krzyczał poseł Razem.

Na koniec ponownie wezwał premiera do wzięcia odpowiedzialności.

Afera w Szpitalu Południowym. O tym mówi cała Polska

O nieprawidłowościach na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym stołecznego Szpitala Południowego od kilku tygodni mówi cała Polska. Sprawa wywołała dyskusję wokół funkcjonowania służby zdrowia w całym kraju.

Afera wybuchła po tym, jak wyszło na jaw, że szpitalnym SOR-em kierował powiązany z KO radny Dawid Kacprzyk, choć nie miał do tego uprawnień. W oświadczeniu majątkowym podał, że w 2025 r. zarobił ponad 1,6 mln zł.

Kiedy o sprawie zrobiło się głośno, lekarz zwrócił szpitalowi 500 tys. zł, ale ten odesłał mu pieniądze. Zrezygnował też z mandatu radnego warszawskiej dzielnicy Ursus.

Kacprzyk pod ostrzałem. Ciężkie oskarżenia byłego ordynatora

Kacprzyka obciążył inny lekarz, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym dr Emil Jędrzejewski, który w poniedziałek (29 czerwca) przez cały dzień składał zeznania w prokuraturze. Wcześniej w rozmowie z Kanałem Zero zasugerował, że błędy popełnione przez Kacprzyka skutkowały śmiercią pacjentów.

Rzecznik Prokuratory Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba poinformował po przesłuchaniu Jędrzejewskiego, że chirurg odpowiedział na wszystkie pytania, a protokół z jego zeznań liczy 29 stron.

Portal Zero.pl ujawnił we wtorek (30 czerwca), że szef prosektorium w Szpitalu Południowym prowadził tam biznes pogrzebowy – promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Jakby tego było mało, drastyczne zdjęcia zwłok publikował na Instagramie.

Dawid Kacprzyk

Przepłacony wniosek o dotację z KPO

Inny wątek afery w Szpitalu Południowym to opisane przez "Gazetę Wyborczą" przepłacone zlecenie za przygotowanie wniosku o dofinansowanie z Krajowego Planu Odbudowy. Usługa kosztowała placówkę aż 725 tys. zł, podczas gdy inne szpitale płaciły ok. 30 tys. zł.

Wynagrodzenie firmie Deloitte, która zdobyła kontrakt, wypłacono z dotacji KPO. Była pracownica szpitala i sygnalistka, która poinformowała o sprawie dziennikarzy, powiedziała w rozmowie z "GW", że placówka zapłaciła Deloitte ponad 20 razy więcej niż wynosiła stawka rynkowa.

Czytaj też:
Burza w Sejmie. Czarnek: Przegracie wszystko, bo oszukaliście Polaków

Opracował: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także