"Jak chce wojny, to będzie ją mieć". Rząd szykuje ostre starcie z Nawrockim

"Jak chce wojny, to będzie ją mieć". Rząd szykuje ostre starcie z Nawrockim

Dodano: 
Prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk
Prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk Źródło: PAP / Marcin Obara / Piotr Nowak
Jesienią konflikt między rządem Donalda Tuska a prezydentem Karolem Nawrockim może wejść w zupełnie nową fazę.

Politycy obozu władzy nie ukrywają, że spodziewają się kolejnych wet, a jednym z najostrzejszych pól konfrontacji ma stać się Trybunał Konstytucyjny. W otoczeniu rządu pojawiają się nawet głosy o "twardym scenariuszu" i wejściu do TK "z asystą służb".

Relacje między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Premiera są obecnie ograniczone właściwie do niezbędnego minimum. Kontakty mają odbywać się przede wszystkim w sprawach, w których wymagają tego przepisy lub względy bezpieczeństwa państwa. – Nikt z rządu z Nawrockim nie rozmawia. Próbowaliśmy, nie przyniosło to żadnego efektu. Dzisiaj jest cisza – mówi Interii jeden z ministrów.

Inny ważny polityk obozu władzy przekonuje, że konflikt nie jest efektem pojedynczych decyzji, lecz stałym elementem polityki prezydenta. – Nawrocki idzie z nami na zwarcie, kiedy tylko może. Od samego początku. I wiemy już, że tak będzie we wszystkim. On po prostu lokuje swoje sympatie i interes polityczny po tamtej stronie i nawet tego nie ukrywa – ocenia.

Ostatnim źródłem napięć były m.in. decyzje Nawrockiego dotyczące tzw. lex szarlatan oraz ustawy o transporcie zbiorowym. Pierwszą ustawę prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli prewencyjnej, jednocześnie przedstawiając własną propozycję zmian. Drugą zawetował.

– Generalnie zasada u prezydenta jest jedna: wszystko, co jego zdaniem rząd mógłby zrobić dobrego, to trzeba zgasić w zarodku. Stąd te weta, stąd ta krytyka wszystkiego, stąd ten konflikt. To strategia polityczna, wybór, a nie żaden przypadek – twierdzi jeden z ministrów.

Rząd spodziewa się kolejnych wet

Jesienią stawka konfliktu ma być znacznie większa. Do Pałacu Prezydenckiego mają trafić ustawy dotyczące zmian podatkowych oraz reformy ochrony zdrowia. To dwa z czterech filarów zapowiadanej ofensywy politycznej rządu.

Jak wskazuje Interia, w obozie władzy już teraz panuje przekonanie, że prezydent może odmówić ich podpisania lub skierować je do Trybunału Konstytucyjnego. Rządzący liczą jednak, że w przypadku zmian podatkowych polityczne koszty takiej decyzji poniesie właśnie Nawrocki.

– Ta reforma podatków nie jest ani skomplikowana, ani abstrakcyjna. Jeśli Nawrocki ją zawetuje albo wyśle do TK, to może trafić do ludzi, bo mogą na tym zyskać ponad 3 mln osób. Oni sobie policzą, ile stracą przez prezydenta i jego zaklinanie rzeczywistości niczego tu nie zmieni. Ludzie zaczną dostrzegać, że tym ciągłym wetowaniem szkodzi nie tylko rządowi, ale zwykłym Polakom – przekonuje członek rządu.

"Twardy scenariusz" wokół Trybunału Konstytucyjnego

Jeszcze ostrzejsze starcie może dotyczyć Trybunału Konstytucyjnego. Kandydatem na sędziego TK został Maciej Berek, do niedawna minister i jeden z najbliższych współpracowników Donalda Tuska. Odblokowanie Trybunału ma być jednym z głównych politycznych celów rządu na jesień.

Jeden z parlamentarzystów koalicji rządzącej zarzuca Pałacowi Prezydenckiemu budowanie relacji z obecnymi władzami TK w celu osłabiania działań rządu. – Pałac Prezydencki bardzo technicznie i taktycznie buduje swoje relacje z instytucjami publicznymi, czego sztandarowym przykładem jest Trybunał Konstytucyjny, żeby grać przeciwko rządowi – ocenia.

W części obozu władzy rozważany jest znacznie ostrzejszy wariant działania. – Mogę sobie wyobrazić scenariusz dosyć twardy, takiego wejścia do Trybunału np. z asystą służb. Inaczej niż w przypadku TVP, ale z podobnym efektem – mówi wieloletni parlamentarzysta KO.

Podobne głosy słychać w samym rządzie. – Jak Sejm przegłosuje Berka, będzie ośmiu nowych sędziów w Trybunale. Jeśli Święczkowski pod rękę z Nawrockim będą utrudniali im wykonywanie obowiązków, będzie trzeba iść na grubo, na ostro – zapowiada źródło Interii w rządzie.

Nie wszyscy przedstawiciele władzy popierają jednak taki wariant. Jeden z ministrów przyznaje, że trudno mu wyobrazić sobie siłowe rozwiązanie sporu o Trybunał.

Tusk kontra Nawrocki zamiast Tusk kontra Kaczyński

Konflikt z prezydentem ma mieć również znaczenie w perspektywie wyborów parlamentarnych w 2027 r. W obozie rządzącym to Nawrocki, a nie Jarosław Kaczyński, jest już postrzegany jako główny polityczny przeciwnik.

– Dzisiaj nie polaryzuje już wojna z Kaczyńskim, bo Kaczyński już nic nie może. Dzisiaj polaryzuje wojna Tusk-Nawrocki, bo to Nawrocki jest jedyną postacią na prawicy, która ma realną moc sprawczą i politycznie coś znaczy – mówi jeden z ministrów.

Rządzący zamierzają przedstawiać prezydenta jako polityka odpowiedzialnego za blokowanie zmian proponowanych przez rząd. Jednym z zarzutów ma być również próba poszerzania w praktyce kompetencji głowy państwa. – Nawrocki chce metodą faktów dokonanych zmienić ustrój w Polsce na system prezydencki. Nie było, nie ma i nie będzie na to naszej zgody. Jak chce wojny, to będzie ją mieć – zapowiada jeden z ministrów.

W obozie władzy nie ma już większych nadziei na uspokojenie relacji między KPRM a Pałacem Prezydenckim. – Wojna rządu z prezydentem to pewnik – ocenia doświadczony poseł KO. – Gwarantem tego jest pan prezydent. On już na starcie określił nas jako najgorszy rząd z najgorszym premierem. Chce zmienić rząd, powtarza to regularnie. No i to mówi prezydent wszystkich Polaków? To jest gwarant tego, że będzie wojna.

Czytaj też:
Niemieckie dziennikarki: Tusk nie dotrzyma obietnic, jeżeli będzie przestrzegał prawa
Czytaj też:
Żurek odcina się od słów premiera. "Proszę o to pytać Tuska"

Źródło: Interia.pl
Czytaj także