TVN24 i Wirtualna Polska ujawniły w piątek (28 sierpnia), że były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski miał na początku 2026 r. poszukiwać możliwości uzyskania azylu w Dubaju, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
W kontaktach posła PiS z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem miał pośredniczyć mec. Lewandowski, który był wówczas adwokatem obu mężczyzn.
Szef Zondacrypto miał pomagać Romanowskiemu w uzyskaniu azylu w Dubaju. Obrońca polityka reaguje
Po publikacji tekstu prawnik wydał oświadczenie, w którym stanowczo zaprzeczył, by podejmował działania w celu uzyskania dla Romanowskiego wizy lub prawa pobytu. "Nigdy nie zabiegałem i nie prosiłem mec. Krala, aby pomógł mojemu klientowi Marcinowi Romanowskiemu" – oświadczył.
Zarzucił autorom publikacji, Szymonowi Jadczakowi z Wirtualnej Polski i Michałowi Fuji z TVN24, że nie zawarli jego stanowiska w swoim materiale.
Adwokat przyznał, że reprezentował zarówno Romanowskiego, jak i Krala, jednak – jak wyjaśnił – w przypadku Krala wypowiedział wszystkie pełnomocnictwa i upoważnienia do obrony z powodu utraty zaufania. Lewandowski zaznaczył również, że sam należy do osób poszkodowanych w sprawie Zondacrypto.
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy mecenas podkreślił, że nie składał w imieniu Romanowskiego wniosku o wydanie prawa pobytu ani wizy rezydenckiej w ZEA. Zaznaczył też, że nie ma wiedzy, by taki wniosek został złożony przez inne osoby działające w kancelarii Krala.
Śledztwo ws. Funduszu Sprawiedliwości. Komunikat prokuratury
Romanowski jest podejrzanym w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i nieprawidłowości przy rozdysponowywaniu środków z funduszu. Polityk jest poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania.
Prokurator generalny Waldemar Żurek informował wcześniej, że jednym z badanych wątków w śledztwie dotyczącym Zondacrypto jest finansowanie przez nią działań osób pomagających Romanowskiemu. W komunikacie prokuratury nie wymieniono jednak nazwiska Lewandowskiego. Mecenas uznał, że treść komunikatu może być odczytywana jako sugestia dotycząca jego osoby i zażądał wyjaśnień.
Czytaj też:
Żurek o zatrzymaniu szefa PKOI. "Śledztwo ma dwa priorytety"
