Smak zemsty

Smak zemsty

Dodano: 
Telewizja, zdjęcie ilustracyjne
Telewizja, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Obraz Alehandra13 z Pixabay
Władysław Chełminiak II Zachodnią cywilizację ogarnęła obsesja żarcia, więc satyra na konsumpcjonizm, do tego utrzymana w konwencji czarnej komedii, wydaje się jak najbardziej na miejscu.
Bokiem już nam wychodzą te gadki o kuchni organicznej, dietetycznej albo molekularnej. Czemu ludzkość do najbardziej prozaicznej czynności musi koniecznie dorobić ideologię? Mistrzowie patelni też są sfrustrowani. Guru gastronomii Julian Slovik w głębi duszy gardzi gośćmi jego kultowej restauracji na wyspie. Obieca im niezapomniany wieczór i słowa dotrzyma. Szemrani kolesie z korpo, bezwzględna recenzentka kulinarna, zblazowany gwiazdor – nikt nie znalazł się tu przypadkowo, lecz jeden element od początku nie pasuje do układanki. Od czasu „Kucharza, złodzieja…”takiej uczty na ekranach nie widziano.Obiadokolacja u Slovika trwa cztery i pół godziny, na nasz użytek skrócono ją o ponad połowę. Kinowy debiut reżysera telewizyjnych seriali wypadł efektownie, jednak obsadzenie w kluczowej roli aktora kojarzącego się z Lordem Voldemortem, Czerwonym Smokiem i oprawcą z Płaszowa było pójściem na łatwiznę.
Całość recenzji dostępna jest w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0
Czytaj także