Nazywa się BBC. Do ostatnich wielkich dokonań tej firmy należy np. „ugejowienie” serialu „Dr Who” do tego stopnia, że nikt nie chce go oglądać i właściciele franczyzy szukają w tej chwili kogoś, kto odkupi prawa do ikonicznej postaci i zrobi z nią, co chce.
Miniseria „Król i zdobywca” to doskonały przykład tego, jak zmarnować intrygujący materiał wyjściowy. Michael Robert Johnson zabrał się do rekonstrukcji wydarzeń historycznych wiodących do bitwy pod Hastings (rok 1066), czyli ostatecznego podboju Anglii przez Normanów. Tyle że ani to rekonstrukcja, ani historyczna – żonglerki postaciami i wydarzeniami autentycznymi dokonano po to, by… No właśnie, po co? Dialogi brzmią irytująco współcześnie, jakby pisano je, podsłuchując, o czym gada się w kawiarniach przy sojowym latte, to znaczy postacie nie zachowują się jak książęta czy królowie, lecz paplają przemądrzale.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
