OpiniePłonne nadzieje. Białoruś z bliska

Płonne nadzieje. Białoruś z bliska

Protest na Białorusi (9.08)
Protest na Białorusi (9.08) / Źródło: PAP/EPA / YAUHEN YERCHAK
Dodano 92
Renata Cytacka | Od tygodnia obserwujemy zmierzch ery Łukaszenki na Białorusi. Teraz już chyba gra idzie tylko o to, czy białoruski „dyktator” spędzi resztę swoich dni na wolności, czy raczej w odosobnieniu. Po tym, jak stróże porządku przemienili się w bandy zbirów biegające po mieście i okładające niewinnych ludzi, coraz bliżej naszemu „dyktatorowi” jednak do odosobnienia.

A jeszcze kilka dni temu wszystko mogło potoczyć się normalnie. Miał szansę na dalsze sprawowanie władzy, bo nie od dziś wiadomo, że można cieszyć się władzą zdobytą w demokratycznych wyborach, pomimo porażki w praktycznie wszystkich większych miastach. Jak pokazuje nie tak odległy przykład, przy odpowiedniej propagandzie w swoich mediach można wygrać, co prawda z minimalną przewagą i przegraną w dużych miastach, ale jednak można się cieszyć demokratyczną wygraną. Może już się nie dowiemy, kto tak naprawdę zdobył większość głosów, czy byłaby potrzebna druga tura. Może nie dowiemy się też, czy to sam „tyran” kazał „podrasować” swój wynik, czy to ta cała banda miernych lizusów, którymi otacza się każdy „dyktator” postanowiła się wykazać i, najzwyczajniej w świecie przedobrzyli, a może zrobili to celowo? Bo jak wiadomo, każda dyktatura opiera się na ogromnej ilości schlebiających miernot, donosicieli i potrzebnej do trzymania w ryzach ich i całej reszty bandy trochę mądrzejszych zwyrodnialców i sadystów.

Fakt, że nadchodzi koniec „baćki” to przesądzone. Niestety, do wolności i demokracji na Białorusi droga jeszcze bardzo daleka. Nie czas na huraoptymizm i robienie niepotrzebnych nadziei Białorusinom. Trzeba im raczej uświadomić, że zdetronizowanie „dyktatora” to dopiero początek ciężkiej i długotrwałej walki, że wielu odczuje pogorszenie swojej sytuacji. Będzie niemało tych, którzy będą wspominać z utęsknieniem czasy „dyktatury”. Biorąc pod uwagę przykłady z sąsiedniego podwórka, bezsporny jest fakt, że wśród „demokratycznej opozycji” aż roi się od tajnych współpracowników KGB. Co do tego raczej chyba nikt nie może mieć wątpliwości - nie oddadzą oni tak lekko wszystkiego, czego się „dorobili”.

Najbardziej mi szkoda w tej całej sytuacji tych młodych ludzi, bitych, męczonych, którzy wierzą w to, że teraz, jak już obalą Łukaszenkę, nadejdzie wolność i demokracja. Niestety, jak pokazują przykłady, one na razie nie nadejdą. W Polsce dopiero po ponad trzydziestu latach ktoś o nich, cierpiących za wolność, zaczął myśleć, ale wielu z nich zakończyło swój żywot w biedzie i zapomnieniu, wielu z tych, co nadstawiali swoją głowę za wolność i demokrację, nie doczekało ich. Teraz władzę na Białorusi przejmą tajni współpracownicy bezpieki i będą rozgrywać całą politykę dla swojej korzyści. Mają oni ogromną wiedzę o całej sytuacji, bardzo duże doświadczenie i możliwość szantażu i wodzenia naiwnych „ideowców” za nos. Tak jak do tej pory na Litwie. To przecież nikt inny, jak byli tajni współpracownicy służb bezpieczeństwa, w momencie „demokratycznego zrywu narodu” przejęli władzę i doprowadzili do utajnienia listy z ich nazwiskami, aby nie utrudniało im to w rządzeniu Litwą. Są bardzo silni do dziś, bo mimo kilku prób ujawnienia listy tajnych współpracowników KGB, ciągle się to nie udaje.

Smutno wygląda przyszłość Białorusinów, biorąc pod uwagę to, że po ponad trzydziestu latach od momentu przejęcia władzy na Litwie przez współpracowników służb bezpieczeństwa, są oni na tyle mocni, że nie da rady w sposób demokratyczny odtajnić ich listy. Wiem co mówię, bo sama będąc nastoletnią Polką miałam nadzieję, że po obaleniu „dyktatury proletariatu” będziemy w końcu mieli wolność i demokrację, że w po wielu latach będziemy mogli używać języka polskiego w urzędach, że będziemy mogli dalej spokojnie uczyć się w polskich szkołach wszystkich przedmiotów w języku polskim. Myślałam, że naprawdę będzie wolność i demokracja, jak we wszystkich demokratycznych państwach europejskich, że mniejszości narodowe będą mogły używać swojego języka jako regionalnego czy drugiego państwowego, tak po prostu, zwyczajnie, jak wszędzie w wolnych państwach.

Niestety wszystkie te nadzieje były płonne. Okazało się, że w wolnej i demokratycznej Litwie odbierają nam prawa, które nasi ojcowie wywalczyli za czasów reżimu sowieckiego. Nie mamy już szkół z polskim językiem nauczania, jak kiedyś, nie możemy używać nazw ulic w języku polskim, nie możemy zapisać imion i nazwisk, nie możemy odzyskać ziemi, którą nam zagrabili sowieci itd. Może jeszcze przed śmiercią dane mi będzie żyć na ojcowiźnie, w wolnym i demokratycznym państwie.

Artykuł wyraża poglądy autora i nie musi być tożsamy ze stanowiskiem redakcji.

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 92
  • Spójrz na to z innej strony IP
    W październiku na Litwie odbędą się wybory do Sejmu - prawda.
    AWPL-ZChR startuje w tych wyborach - prawda.
    Idą w koalicji z Aljansem Rosjan - prawda.
    Problemy wszystkich mniejszości narodowych na Litwie są identyczne - prawda.
    AWPL-ZChR nie popiera reżimu Łukaszenki - prawda.
    ZPL zorganizowała wiec poparcia dla Białorusinów - prawda.
    Tomaszewski i Jedziński w obiektywnych mediach nie popierają reżimu Łukaszenki - prawda.
    AWPL- ZChR twierdzi, że nie należy się wtrącać w wewnętrzne sprawy innych państw - prawda.
    Opozycja, przeciwnicy, konkurencja nie tylko litewska, ale i polska oczerniają kandydatów z AWPL-ZChR - prawda.
    Opozycyjne media manipulują informacjami wyciągając z wypowiedzi urywki wyrwane z kontekstu - prawda.
    Opozycyjne media i przeciwnicy w przestrzeni medialnej podżegają do nienawiści wobec Polaków - prawda.
    Poziom inteligencji komentujących jest poniżej przeciętnej, ponieważ nie rozumieją kontekstu, nie znają sarkazmu, nie widzą ironii - do przemyślenia.
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Leming IP
      Smutne to jest porównanie z dzisiejszą Polską. Po 30 latach wolności znów mamy publiczne media przekształcone w szczekaczki rządowe. Wybory nie są ani uczciwe ani równe, bo obóz rządzący korzysta z całego państwowego aparatu w wyborach. Od mediów, po służby specjalne i policję.
      A ZOMO znów u nas pałuje demonstrantów.
      Dodaj odpowiedź 1 8
        Odpowiedzi: 0
      • Leming78 IP
        Nawet piszac o Bialorusi Pani Renata musi wejsc w tylek pisiorom. Nie dziwota skoro prawicowe media szeroko korzystaja z dobrej zmiany
        Dodaj odpowiedź 1 10
          Odpowiedzi: 1
        • monty IP
          Mądre to.
          Dodaj odpowiedź 5 1
            Odpowiedzi: 0
          • krzysztof jellonek IP
            Rosyjska agentura rządzi w większości demoludów. W Polsce to elity opozycyjne Michnik Miler Kwaśniewski Cimoszewicz Wałęsa Belka itd. Jest coraz gorzej bo ich nowym pomyslem jest LGBT a jak pokazują sondarze młodziez jest skutecznie ogłupiona i świetnie to kupuje. Wpływy rosyjskie w UE sa olbrzymie pokazuje to skuteczne grilowanie rządów prawicowych Polski i Węgier. Białoruś nie ma szans na normalność bo prowadziło by to do obalenia Putina w Rosji.
            Dodaj odpowiedź 9 1
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także