Za przyjęciem ustawy budżetowej opowiedziało się 230 posłów, w tym 3 posłów Kukiz'15, Łukasz Mejza i Zbigniew Ajchler. Przeciw było 222.
Budżet zakłada, że przyszłoroczne wydatki wyniosą 512,4 mld zł, a dochody – 481,4 mld zł. Deficyt został oszacowany na 30,9 mld zł. Uchwalona w piątek ustawa trafi do wyższej izby parlamentu najpóźniej 23 grudnia. Na podjęcie uchwały w jej sprawie Senat będzie miał czas do 12 stycznia 2022 roku.
Morawiecki w Sejmie
Przed głosowaniem nad projektem budżetu odbyła się burzliwa debata. Posłowie opozycji domagali się odrzucenia projektu w całości, nie szczędząc ostrych słów pod adresem rządu. Ponownie powrócił temat rosnącej inflacji, za którą, zdaniem opozycji, w całości odpowiedzialny jest rząd Zjednoczonej Prawicy.
W trakcie debaty głos zabrał m.in. premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu odpierał ataki opozycji dotyczące rosnących cen.
– Na początek trzeba rzeczywiście wyjaśnić kilka faktów z historii. Nie tak dawnej historii, ponieważ rzeczywiście tutaj pomieszanych zostało kilka podstawowych kwestii – zaczął Morawiecki, po czym wyjaśnił kwestię wpływu unijnej polityki klimatycznej na polski buzet.
– Po pierwsze w roku 2007 roku przyjęto ogólne założenia klimatyczne i powiązano je z bezpieczeństwem energetycznym, powiązano je wtedy z bezpieczeństwem energetycznym i zobowiązano rząd, aby, przypomnę, że wtedy następowała zmiana władzy z 2007 roku i wiosną 2008 roku miało miejsce posiedzenie Rady Europejskiej. Podczas tego posiedzenia premier Tusk, bo przypomnę, że Tusk był wtedy premierem, mógł zawetować te rozwiązania, które były w niewłaściwy sposób określone, co do punktu odniesienia. Punktem odniesienia, jako punkt odniesienia przyjęty został 2005 rok, gdyby punktem odniesienia był 1990 rok Polska byłaby do dzisiaj prawdopodobnie beneficjentem systemu ETS, a tak jesteśmy płatnikiem netto w całym tym systemie, dlatego nie można mówić o zarabianiu – mówił premier.
Morawiecki przypomniał, że ówczesny premier Tusk nie skorzystał z prawa weta. Zdaniem szefa rządu był to błąd, ponieważ "w Unii Europejskiej trzeba posługiwać się kategorycznymi, zdecydowanymi argumentem".
– To był rok 2007, rok 2008, początki polityki klimatycznej. Potem szanowni państwo nastąpił przełomy rok 2013, 2014. To tam przyjęto założenia handlu ETS-em, które obowiązują do dzisiaj. Te założenia, które są wielkim ciężarem dla polskich rodzin i polskich firm. I niestety my dzisiaj musimy się borykać z tą spuścizną, z tym waszym błędem – tłumaczył Morawiecki.
Tabliczki opozycji
Morawiecki odniósł się także do tabliczek z napisem "PiS = drożyzna", które trzymali posłowie opozycji.
– Te tabliczki, które trzymają przedstawiciele Platformy Obywatelskiej powinny mieć napis „Platforma Obywatelska równa się drożyzna” – powiedział.
– Otóż tak jak pokazałem krótki rys historyczny, pokazałem krótki rys historyczny jak doszło do przyjęcia systemu ETS, a teraz co to jest ten tajemniczy ETS. On działa jak podatek. Podatek nałożony przez Unię Europejską, podatek klimatyczny Unii Europejskiej na wszystkie polskie towary i usługi, ponieważ poprzez ceny gazu, energii elektryczne, paliwa, po prostu nośników energetycznych przekłada się on na ceny wszystkich towarów i usług, czyli ETS przekłada się również na inflację. Kto przyjął ETS? Platforma Obywatelska. Platforma Obywatelska równa się dzisiejsza inflacja – stwierdził premier.
Czytaj też:
Fiasko szczytu RE. Morawiecki: Nie mogłem się na to zgodzićCzytaj też:
Morawiecki na szczycie UE: My jednoznacznie się temu sprzeciwiamy
