Winnicki: Jesteśmy zwolennikami polskości mediów

Winnicki: Jesteśmy zwolennikami polskości mediów

Dodano: 23
Robert Winnicki (Konfederacja)
Robert Winnicki (Konfederacja) Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
My jesteśmy zwolennikami polskości mediów, ale nie rządowości mediów i to jest zasadnicza różnica. Dlatego podchodzimy do tego, co robi PiS mocno wstrzemięźliwie, żeby nie powiedzieć sceptycznie – mówi poseł Konfederacji Robert Winnicki w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Napisał pan, że nowelizacja ustawy medialnej nazywana potocznie ''lex TVN'' była operacją przykrywkową i została zakończona po wecie prezydenta. Dlaczego pan ocenia tę sprawę w ten sposób?

Robert Winnicki: Dlatego, że od początku kiedy pojawiła się ta kwestia, czyli podczas wakacji, miałem wrażenie, potwierdzone rozmowami z posłami obozu rządzącego, że sprawa nie znajdzie swojego finału. Na moje pytania już w lecie, czy oni są pewni, że doprowadzą ją do końca i co zrobią, jak będzie weto Senatu lub, co będzie z podpisem prezydenta, nikt nie dawał mi gwarancji, że sprawa zostanie doprowadzona do końca. Moim zdaniem od początku nie było takiej intencji. W mojej ocenie intencją było zrobienie zamieszania, przypomnienie o jakiś założeniach przedwyborczych i tyle. Na tym się skończyło.

Poseł Marek Suski zapowiada, że większość rządząca podejmie inne działania dotyczące mediów w Polsce. Widząc, że Konfederacja wstrzymała się od głosu, można przypuszczać, że dla was to również nie jest kwestia obojętna.

My jesteśmy zwolennikami polskości mediów, ale nie rządowości mediów i to jest zasadnicza różnica. Dlatego podchodzimy do tego, co robi PiS mocno wstrzemięźliwie, żeby nie powiedzieć sceptycznie. Z drugiej strony widzieliśmy fragmentaryczność tego rozwiązania. Jeśli mówimy o własności kapitałowej mediów w Polsce, to nie jest tak, że te regulacji nie powinny dotyczyć tylko Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Prawo nie może być pisane pod jednego nadawcę. Rząd stara się ważne kwestie opędzać hasłami, zamiast podchodzić do nich systemowo. Gdyby tak było, to nie mielibyśmy ciągłego zacieśnienia relacji w ramach europejskiego super-państwa. PiS dużo na ten temat mówi, a de facto w ostatnich latach podpisuje się pod pomysłami UE. Rząd nie zajął się kwestią pakietu energetyczno-klimatycznego, nie zajął się sprawą praworządności, gdzie pozwolono wpisać ten mechanizm w KPO itd. Uważam, że to jest wzbijanie tumanów kurzu. Lada moment pojawi się jeszcze poseł Mularczyk i zacznie mówić o odszkodowaniach od Niemiec, których nigdy nie chcieli realnie wyegzekwować, bo nie mają ku temu instrumentów, ale zawsze dobrze o tym mówić.

Czy ze względu na relacje z USA weto prezydenta było dobre?

Pojawiła się teoria, że to było zagranie, które miało na celu poszarpanie Amerykanów za nogawki, aby zaczęli nawiązywać relacje. PiS manifestacyjnie olany przez nową administrację Bidena zachowuje się w ten sposób, żeby Amerykanie zwrócili na nich uwagę. Nie wiem czy tak było, nie znam kulis tych rozgrywek dyplomatycznych, ale jeśli tak, to robią to w najgorszy możliwy sposób. PiS nie ma pomysłu na politykę zagraniczną i nie wiem jak wykaraskać się z jedno-wektorowej polityki pro-amerykańskiej, którą prowadzili przez ostatnie pięć lat. Mało tego, prowadzona była polityka nastawiona na jedno stronnictwo w USA, czyli na Republikanów. Pamiętamy jak dr Żurawski vel Grajewski pisał w 2020 roku, że należy obstawiać zwycięstwo Trumpa, a wszystkie inne opcje zignorować. To była oficjalna wykładnia zaplecza geopolitycznego obozu rządzącego. Mamy do czynienia z ludźmi, którzy nie mają pojęcia jak robić politykę zagraniczną i to wychodzi na każdym kroku.

Czytaj też:
Lisicki i Ziemkiewicz ogłaszają polityczny ranking szaleństw 2021 roku
Czytaj też:
Dziambor o "lex TVN": Zgadzam się z tym, że jest to "zasłona"

Źródło: DoRzeczy.pl
 23
Czytaj także