Spór o niemieckie Patrioty pokazał, że między Berlinem a Warszawą rośnie coraz większy mur. Przyszły rok może jeszcze go zwiększyć, a to za sprawą wyborów parlamentarnych w Polsce. "Tagesspiegel" wskazuje, że antyniemiecka retoryka już jest często wykorzystywana przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Z tego względu, stosunki między oboma państwami będą raczej przypominać "wspólnotę oburzonych", aniżeli relację parnerską.
– Już teraz widać, że polskie wybory parlamentarne mają negatywny wpływ na wzajemne relacje. Wynika to - nie tylko, ale przede wszystkim - z przekonania decydujących sił w polskim obozie rządowym, że posługując się tematami niemieckimi mogą zdobyć punkty – skomentował dla niemieckiego dziennika Kai-Olaf Lang z Fundacji Nauka i Polityka (SWP).
Antyniemiecka retoryka
W wypowiedzi dla "Tagesspiegel" wiceszefowa Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich (DPI) Agnieszka Łada-Konefał wskazała, że nawet pozytywne propozycje złożone przez Berlin, takie jak ta z użyczeniem zestawu rakiet Patriot, są wykorzystywane przez polityków obozu rządzącego do rozgrywek w polityce wewnętrznej. Ekspertka wskazuje, że większość polskiego społeczeństwa nie jest nastawiona antyniemiecko. Retoryka PiS jest bowiem skierowana do własnego elektoratu.
Z kolei krakowski historyk Jan Rydel wskazuje na postępująca brutalizację języka życia publicznego w Polsce. Niemcom zaś radzi zachować spokój.
Podobną radę dla rządu w Berlinie ma Kai-Olaf Lang, który radzi niemieckim politykom przygotować się na to, że jeszcze nie jedna propozycja zostanie przez Polskę odrzucona. Niemcy muszą nauczyć się z tym żyć.
– Berlin nie powinien reagować na każdy afront (ze strony polskiej), powinien natomiast wzmacniać ‘kompetencję pasywną’ czyli zdolność do ignorowania pewnych spraw. Dewizą powinno być: zaangażowanie bez złudzeń – stwierdził ekspert.
