Premier Izraela Binjamin Netanjahu oświadczył w sobotę, że "wiele wskazuje na to, że Alego Chameneiego już nie ma".
Najwyższy przywódca Iranu, Ali Chamenei, miał być jednym z głównych celów operacji.
Netanjahu przekazał, że w wyniku uderzenia zniszczona została rezydencja Chameneiego. Według jego słów w ataku zginęli także dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oraz wysocy urzędnicy związani z irańskim sektorem nuklearnym. Izraelski premier mówił o "eliminacji kluczowych elementów przywództwa wojskowego i struktur odpowiedzialnych za program nuklearny". W części mediów pojawiły się również niepotwierdzone doniesienia o śmierci członków rodziny najwyższego przywódcy, w tym jego zięcia i synowej. Informacje te nie zostały jednak potwierdzone przez niezależne agencje międzynarodowe ani przez stronę irańską.
Początek "powstania w walce przeciwko prześladowcom"
Irańskie media ostatecznie potwierdziły wcześniejsze komunikaty Izraela i Stanów Zjednoczonych. Prezenter telewizji państwowej odczytał w niedzielę oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która potwierdziła śmierć Alego Chameneiego.
Organ w swoim komunikacie zaznaczył, że "męczeństwo" Chameneiego ma być początkiem "powstania w walce przeciwko prześladowcom". Na terytorium Iranu ogłoszono 40-dniową żałobę narodową.
Nie przekazano do tej pory żadnych oficjalnych informacji w sprawie następcy ajatollaha. Brakuje również szczegółów dotyczących okoliczności śmierci Chameneiego. Irańskie władze jedynie winą za śmierć duchowego przywódcy obarczyły Stanu Zjednoczone oraz Izraela – wskazuje BBC.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zaznaczył w wydanym oświadczeniu, że Teheran stracił "wielkiego przywódcę", którego charakteryzowały "czystość ducha, siła wiary, zaradność i odwaga w obliczu arogancji".
Czytaj też:
"Bardzo złudne". Były premier podważa oficjalny cel operacji USA i IzraelaCzytaj też:
Krwawa sobota w Iranie. Szkoły w ruinach, dziesiątki martwych dzieci
