Kowalski: Nie zgadzamy się na destabilizację polskiego rynku rolnego

Kowalski: Nie zgadzamy się na destabilizację polskiego rynku rolnego

Dodano: 1
Wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Janusz Kowalski (Suwerenna Polska)
Wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Janusz Kowalski (Suwerenna Polska) Źródło: PAP / Paweł Jaskółka
- Za kryzys dot. kwestii handlowych między Unią Europejską a Ukrainą odpowiadają Ursula von der Leye i komisarz ds. handlu Valdis Dombrovskis - mówi w rozmowie z DoRzeczy.pl Janusz Kowalski, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.

DoRzeczy.pl: Polska podpisała porozumienie w sprawie tranzytu ukraińskiego zboża z Litwą i Ukrainą. Jak należy to porozumienie rozumieć? Czy widzimy pewną poprawę w relacjach z Ukrainą w kwestii zboża?

Janusz Kowalski: To jest konsekwentne realizowanie strategii polskiego rządu, budowy korytarzy do transportu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy, przez terytorium m.in. Polski. Pod pełnym nadzorem, w systemie SENT, który umożliwia nam kontrolę tego, co przez terytorium Polski jest przesyłane. Naszym celem jest to, żeby Polska była państwem tranzytowym, żeby w ten sposób pomagać Ukrainie, nie destabilizując tym samym sytuacji na polskim rynku. Zawarte porozumienie z Litwą dotyczy tego, że to Litwa bierze całkowitą odpowiedzialność za kontrolę na granicy swojego państwa. Oczywiście transporty są realizowane w systemie SENT, to realizacja tych korytarzy transportowych, o których wielokrotnie mówiliśmy. To pokazuje, że w ten sposób wzmacniamy swoje stanowisko, naszą pozycję merytoryczną, polegającą na tym, że stawiamy na korytarze. Nie zgadzamy się, nigdy nie zgodzimy się i nie cofniemy w tej sprawie o milimetr, na destabilizację polskiego rynku rolnego, czyli niekontrolowany import produktów rolnych z Ukrainy.

Komisja Europejska, również Berlin, który ma tam istotne znaczenie, powinny wspierać ideę tego typu korytarzy i skupić się na takich rozwiązaniach? Mam wrażenie, że brak embarga, brak wsparcia to trochę zepchnięcie problemu na polską stronę i zostawienie tematu samemu sobie.

Za cały kryzys dotyczący kwestii handlowych między Unią Europejską a Ukrainą, który dotknął producentów rolnych z pięciu państw, czyli Polski, Słowacji, Węgier, Rumunii i Bułgarii, odpowiedzialne są dwie osoby. To Ursula von der Leye i europejski komisarz ds. handlu Valdis Dombrovskis. Oboje są politykami z Europejskiej Partii Ludowej, z frakcji Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Tych dwóch urzędników nie było nigdy w Polsce, nie spotkali się z rolnikami, nie spotkali się na ważnych rozmowach z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, nie wsłuchali się w polskie argumenty merytoryczne, dotyczące tego modelu, którym my wspieramy Ukrainę tranzytem, ale nie pozwalamy destabilizować sytuacji na polskim rynku.

Ursula von der Leye nigdy nie znalazła czasu, by pojechać na granicę polsko-ukraińską lub do protestujących rolników w Nysie, lub Szczecinie. To pokazuje, że eurokraci są kompletnie oderwani od rzeczywistości i realizują w istocie politykę interesów wielkich zagranicznych korporacji, które inwestują na Ukrainie, wyprowadzając produkcję rolno-spożywczej z Unii Europejskiej. Z drugiej strony w interesie Holandii, Niemiec, Francji otwierają możliwości niekontrolowanego importu produktów rolnych z Ukrainy, destabilizując sytuację na europejskim rynku rolnym. Ta polityka Unii Europejskiej kompletnie zbankrutowała. Ursula von der Leye nie radzi sobie z kryzysem na rynku rolnym kilku europejskich państw, a trzeba sobie jasno powiedzieć, że za to jej płacimy. Ona z naszych podatków dostaje gigantyczną pensję jako urzędnik, którego psim obowiązkiem jest dbać o interesy europejskich rolników, w tym polskich producentów. Plan był bardzo prosty – zdestabilizować sytuację na polskim rynku na miesiąc przed wyborami, po to, żeby namaszczony przez Ursulę von der Leye polityk z jej partii, Donald Tusk, na bazie tego kryzysu wywołanego przez eurokratów, zwiększył swoje szanse wyborcze. My stanowczo powiedzieliśmy, że będziemy stali murem za polskimi rolnikami. Widać, że polska polityka jest w tej kwestii skuteczna.

Czytaj też:
Tranzyt zboża. Polska zawarła porozumienie z Litwą i Ukrainą
Czytaj też:
Dyplomatyczny szczyt w Kijowie. Szef MSZ tłumaczy, dlaczego nie pojechał na Ukrainę

Czytaj także