Niemcy ofiarą nazizmu

Niemcy ofiarą nazizmu

Dodano: 
Wjeżdżający do Polski z Niemiec widzą znak z nazwą Wrocławia także po niemiecku.
Ale dla jadących do Drezna jest tylko znak z niemiecką nazwą
Wjeżdżający do Polski z Niemiec widzą znak z nazwą Wrocławia także po niemiecku. Ale dla jadących do Drezna jest tylko znak z niemiecką nazwą Źródło: PAP / DPA, SEBASTIAN KAHNERT
Jan Bogatko II „O 5.45 odpowiedzieliśmy ogniem!” – w tym jednym zdaniu, w przemówieniu Adolfa Hitlera wygłoszonym 1 września 1939 r., znalazły się dwie nieprawdy.

Po pierwsze, bomby spadły na Wieluń już o godz. 4.40. Po drugie, nie była to wcale odpowiedź. Z pewnością za to był to początek propagandowej ofensywy kłamstw trwającej do dziś

Za śmierć zaskoczonych mieszkańców i zniszczenie miasta nieposiadającego wartości wojskowej żaden ze sprawców nie poniósł odpowiedzialności. I tak mjr von Dalwigk zu Lichtenfels zginął w roku 1940. Podpułkownik Walter Siegel w 1944 r., a mjr Oskar Dinort, który po ataku na Wieluń chwalił się w niemieckich mediach, że ostatnią bombę zrzucił prosto na rynek, został jako as lotniczy udekorowany Krzyżem Rycerskim. Zmarł w Kolonii w 1965 r. w stopniu generała majora. Lotnicy ci otwierają zastęp niemieckich zbrodniarzy wojennych, których nie dostrzegła ślepa Temida.

JAK HITLER CHCIAŁ POKOJU

Na zaproszenie Leonharda von Kalckreutha pojawiłem się w piątek (4 marca 2011 r.) w düsseldorfskim elitarnym Industrie- Club na wykładzie Stefana Scheila, historyka nowej niemieckiej fali, który uważa, że Hitler chciał pokoju, a Polska parła do wojny. Wykład miał tytuł „Anglia, Polska, Niemcy 1939”. Słuchałem z uwagą, a kiedy młody uczony powołał się na znaczek Poczty Polskiej,

Artykuł został opublikowany w 2/2024 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także