Od kilku tygodni media podają coraz więcej przykładów na zatrudnianie osób w spółkach Skarbu Państwa według partyjnego klucza. Taka sytuacja ma miejsce m.in. w spółkach związanych z przemysłem obronnym, w Specjalnych Strefach Ekonomicznych czy np. w Totalizatorze Sportowym.
Ostre słowa Zandberga
Koalicję rządową krytykuje Adrian Zandberg z partii Razem.
– Sprawa jest poważna. Nie ma tygodnia, żeby media nie ujawniły kolejnych aparatczyków powtykanych do spółek. Wczoraj Onet pokazał, co się dzieje na kolei, panie ministrze Klimczak. Upychacie tam przegranych wójtów, krewnych i pociotków polityków, ludzi o żadnych kompetencjach, którzy z koleją nie mieli nic wspólnego i to się powtarza – stwierdził podczas swojego wystąpienia w Sejmie.
Zandberg nie przebierał w słowach, stwierdzając, że takie działania to "ordynarne koryciarstwo", które jest "żenujące" i "nie różni od tego, co PiS robił w poprzedniej kadencji".
– Miały być przejrzyste konkursy, zasady, wszystko jasne i niestety wszystko jest jasne. Panuje zasada – kto ma kolegę ministra, ten dostaje synekurę – dodał polityk.
Ludzie PSL w państwowej spółce
Znajoma ministra Dariusza Klimczaka z PSL, 29-letni brat wiceministra Konrada Wojnarowskiego, syn wiceszefa ludowców Andrzeja Grzyba czy podwładna marszałka Adama Struzika, mazowieckiego barona z tej samej partii. Oni wszyscy znaleźli dobre posady w tej samej spółce Skarbu Państwa. Polskie Stronnictwo Ludowe przeprowadziło desant swoich ludzi, pomijając całkowicie konkursowe procedury" – wynika z ustaleń Onetu.
"W należącej do PKP spółce Natura Tour żadnych konkursów do zarządu i rady nadzorczej nie było. A najważniejsze stanowiska w spółce objęli ludzie bezpośrednio związani z Polskim Stronnictwem Ludowym" – czytamy na portalu.
Czytaj też:
Zandberg o "dużym kłopocie" HołowniCzytaj też:
Zandberg: Nie chcę być malowanym ministrem czy wicepremierem