DoRzeczy.pl: Czy dałaby się pani zaprosić Rafałowi Trzaskowskiemu na piwo?
Anna Kwiecień: Oczywiście, że nie. Nie dałabym się zaprosić Trzaskowskiemu, bo mam do niego absolutny brak zaufania. A kiedy komuś nie ufam, to nie spędzam z nim wolnego czasu. Zwłaszcza w takich symbolicznych okolicznościach, jak spotkanie przy piwie. Dla Polaków to czas piknikowy, towarzyski – spędzamy go z ludźmi, którym ufamy, których lubimy i darzymy szacunkiem. Wszystkie te uczucia są mi całkowicie obce wobec pana Trzaskowskiego. Słuchałam go w debatach, wiem, jak potrafi manipulować i mijać się z prawdą. Szczerze mówiąc, nawet kwestia publikacji tych zdjęć przez pana Sikorskiego – niezależnie, czy zrobił to za zgodą pana Mentzena, czy nie – pokazuje, że trudno mieć zaufanie do tych ludzi.
Czy nie ma pani wrażenia, że z tego wszystkiego najbardziej zadowolony jest Donald Tusk? Udało mu się skłócić prawicę przed drugą turą wyborów i zasiać nieufność, także wobec Konfederacji.
Prawda jest taka, że pojawienie się tam Radosława Sikorskiego i Rafała Trzaskowskiego to nie był przypadek. Każdy ich ruch jest starannie zaplanowany i analizowany, więc mają powody do satysfakcji. Jednak my i mówię to jasno – nie zamierzamy atakować ani Sławomira Mentzena, ani wyborców Grzegorza Brauna, ani tym bardziej całego elektoratu Konfederacji. Wręcz przeciwnie. Doskonale rozumiemy, że stawka jest dziś ogromna. To jest gra o wszystko, czyli o Polskę. Na szali jest dziś kwestia suwerenności. Wystarczy spojrzeć, co dzieje się w Rumunii, gdzie kilka dni po zwycięstwie kandydata akceptowanego przez Brukselę państwo znalazło się na kolanach. Wdrażany jest pakt migracyjny, rozpoczyna się wielka akcja przyjmowania imigrantów. Co więcej, na stole leży ustawa o mowie nienawiści – projekt, który uderza w wolność słowa w sposób drastyczny. Obawiam się, a właściwie jestem przekonana, że jeśli Trzaskowski wygra, to w Polsce będzie dokładnie tak samo, albo gorzej. Mam nadzieję, że Sławomir Mentzen dostrzega zagrożenie, jakie to niesie dla całej prawicy – niezależnie, czy chodzi o PiS, środowisko Brauna czy Konfederację jako całość. Jeśli nie zareagujemy teraz, to kiedy system zostanie domknięty, Polska może być nie do poznania.
Jak będzie wyglądać Polska, jeśli – jak pani mówi – "system się domknie"?
Tak jak dziś wyglądają ulice Londynu, Paryża czy Sztokholmu. Chodzi o ten społeczny eksperyment związany z nielegalną imigracją. Musimy też zadać sobie pytanie: czy chcemy mieć złotego, czy zgodzimy się na wprowadzenie euro i de facto likwidację Narodowego Banku Polskiego? Czy chcemy realizować inwestycje strategiczne, jak CPK czy porty kontenerowe, czy dopuścimy do ich blokowania? Albo postawimy na Polskę i prawicę, albo poddamy się berlińsko-brukselskiemu dyktatowi. Sytuacja jest bardzo jasna i mam nadzieję, że wyborcy Konfederacji, pana Brauna, PiSu – cała prawica – rozumieją ogrom tej stawki.
Czytaj też:
Kto zostanie prezydentem? Znamy wyniki najnowszego sondażuCzytaj też:
Poważne oskarżenia pod adresem Nawrockiego. Reaguje Kaczyński
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
