Ta wojna mogła zostać zduszona w zarodku. Mogła zakończyć się, zanim zaczęła się na dobre. Mogła pozostawić Ukrainę niemal nietkniętą, Rosję pewną swojego bezpieczeństwa, a świat oszczędzony przed spiralą, która z każdym miesiącem staje się groźniejsza
W Mińsku i Stambule, w marcu i kwietniu 2022 r., Kijów trzymał wszystkie karty. Zamiast tego zachęcony przez Waszyngton i Londyn Wołodymyr Zełenski zatrzasnął drzwi. To nie była odwaga, lecz pycha, która kosztowała życie ok. miliona Ukraińców i drastycznie ograniczyła potencjał Ukrainy.
Aby zrozumieć skalę tej karygodnej pomyłki, warto odtworzyć strategiczne realia tamtych pierwszych dni. Ciągle trwają dyskusje wśród analityków i komentatorów, czy natychmiastowym celem Moskwy było zdobycie Kijowa w kilka dni, zainstalowanie marionetkowego rządu i ogłoszenie zwycięstwa czy raczej wymuszenie na Ukraińcach szybkiego rozpoczęcia negocjacji.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
