Wroku 2024 Donald Tusk, rozprawiając na temat sposobów wyjścia z kryzysu konstytucyjnego w Polsce, oświadczył, że potrzebne są działania „w kategoriach demokracji walczącej”. Jego słowa zaintrygowały polską opinię publiczną. „Demokracja walcząca” to termin ukuty przez Karla Loewensteina. Ów niemiecki prawnik pochodzenia żydowskiego rozumiał pod tym pojęciem rozwiązanie mające na celu zapobieżenie temu, co się stało u schyłku Republiki Weimarskiej. Narodowi socjaliści przejęli władzę w Niemczech demokratycznie – na drodze wyborów powszechnych do parlamentu. Loewenstein sformułował zatem podstawy teoretyczne ku temu, by nigdy więcej nie dopuścić do takiej sytuacji – nawet gdyby oznaczało to działanie państwa wbrew woli ludu.
W tym kontekście zatem należy uznać za zastanawiające zdjęcie, które przewinęło się jakiś czas temu w mediach społecznościowych, a przedstawiające Tuska czytającego – a może raczej pozującego, że czyta – w samolocie jeden z archiwalnych numerów kwartalnika „Kronos”. Chodzi o to, że okładkę tego wydania periodyku zdobi portret Carla Schmitta. Człowiek ten, tak jak Loewenstein, również był niemieckim prawnikiem, tyle że w odróżnieniu od niego nie miał żydowskiego pochodzenia. W dodatku uwikłał się w kolaborację z reżimem narodowo-socjalistycznym.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
