Jak podkreślił, restrykcje w tym embargo na wenezuelską ropę, są kluczowym instrumentem nacisku na władze w Caracas i nie zostaną zniesione na podstawie samych deklaracji. – Wprowadziliśmy kwarantannę na ich ropę. Oznacza to, że gospodarka Wenezueli nie będzie mogła się rozwijać, dopóki nie zostaną spełnione warunki leżące w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych i narodu wenezuelskiego – oświadczył Rubio.
Trzy główne warunki USA dla Wenezueli
Szef amerykańskiej dyplomacji wskazał, że warunki stawiane przez Waszyngton obejmują przede wszystkim głębokie zmiany w funkcjonowaniu sektora naftowego, realną walkę z przemytem narkotyków i powiązanymi strukturami przestępczymi oraz zmiany w proesie politycznym, które finalnie miałyby doprowadzić do wolnych, uczciwych i międzynarodowo uznanych wyborów.
Rubio podkreślił, że USA nie uznają demokratycznej legitymacji obecnych władz w Caracas, na czele z Nicolásem Maduro. Jednocześnie zaznaczył, że amerykańskie działania nie są wymierzone w naród wenezuelski. – To nie jest wojna z Wenezuelą. Naszym celem są organizacje przestępcze i system, który umożliwia przemyt narkotyków – mówił, odrzucając oskarżenia o prowadzenie wojny czy inwazji.
"Nie będziemy oceniać słów, lecz fakty"
Sekretarz stanu wyraźnie zaznaczył, że ewentualna zmiana podejścia USA będzie uzależniona wyłącznie od konkretnych działań podejmowanych przez władze w Caracas. – Nie będziemy oceniać słów, lecz fakty – stwierdził, dodając, że embargo, sankcje i inne narzędzia pozostaną w mocy jako "dźwignie wpływu". Rubio przyznał również, że mimo braku formalnego uznania reżimu, Stany Zjednoczone utrzymują ograniczoną współpracę operacyjną z wenezuelskimi instytucjami w wybranych obszarach technicznych, takich jak bezpieczeństwo lotnisk. Jak podkreślił, nie oznacza to jednak zmiany stanowiska politycznego wobec władz w Caracas.
Odnosząc się do perspektyw transformacji ustrojowej, Rubio zaznaczył, że proces ten nie może być natychmiastowy. – Po latach rządów autorytarnych zmiany muszą być stopniowe. Legalny system władzy może wyłonić się dopiero po okresie przejściowym i prawdziwych wyborach, których dotąd nie było – powiedział. Szef dyplomacji USA zwrócił także uwagę, że Waszyngton będzie uważnie obserwował działania nowych twarzy w obozie rządzącym, w tym Delcy Rodríguez. – To, co zrobią, będzie ważniejsze niż to, co powiedzą – podsumował Rubio, jasno sygnalizując, że przyszłość relacji USA–Wenezuela zależy wyłącznie od spełnienia postawionych warunków.
Czytaj też:
Miażdżące oceny po operacji USA. "Rosyjska OPL nie zadziałała"Czytaj też:
Trump ostrzega kolejnego przywódcę. "Musi uważać na swój tyłek"Czytaj też:
Tyle osób zginęło w ataku USA. "Żołnierze i cywile"
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
