Skala tego cięcia – 95 mln złotych, co jest przecież kroplą w budżecie państwa – świadczy o faktycznym stanie finansów publicznych. Ostentacyjna radość polityków władzy z ponoć górujących wskaźników ekonomicznych nie będzie jednak dla nie orzeczniczych pracowników sądów środkiem płatniczym wobec progresji kosztów utrzymania.
Tymczasem opinią publiczną dosłownie wstrząsają wiadomości o marnowaniu pieniędzy podatnika – nawet w obrębie Ministerstwa Sprawiedliwości. Cztery nikomu niepotrzebne komisje kodyfikacyjne to wydatek 4 milionów złotych, a każdy jej przewodniczący pobiera co miesiąc 10 tys. złotych dodatku do pensji, która w wypadku choćby sędziego Krystiana Markiewicza i tak jest godna. Ten ostatni szefuje Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądów i Prokuratury, która wsławiła się tym, że przez kilkanaście miesięcy nie wygenerowała ani jednego zgodnego z Konstytucją aktu prawnego, a założenia tzw. ustawy „praworządnościowej” w mięciutkiej leksyce – by te eufemizmy nie dotknęły ówczesny szefa resortu Adam Bodnar – skrytykowała nawet Komisja Wenecka. Władza polityczna – informował Adam Gomoła na portalu X – wynajęła za milion złotych zewnętrzną firmę, zlecając jej ocenę wniosków na pomoc pokrzywdzonym, wypłacanych z Funduszu Sprawiedliwości. Innymi słowy – podatnik płaci dwukrotnie za to samo: comiesięczne pobory etatowym pracownikom Ministerstwa Sprawiedliwości, którzy powinni obsługiwać środki z Funduszu Sprawiedliwości w ramach swoich czynności pracowniczych oraz najętemu podmiotowi prywatnemu. Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski będzie również monitować, kto przeprowadzi weryfikację środków na pomoc postpenitencjarną (dla opuszczających zakłady karne i ich rodzin), realizowaną także z Funduszu Sprawiedliwości. Wątpliwości budzi bowiem fakt, że konkurs ofert na 2026 rok ogłoszono w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdy do zakończenia roku 2025 pozostawały … trzy dni robocze.
Adam Bodnar zapoczątkował także wypłatę ciężkich pieniędzy (po 10.000,00 euro) w ramach ugód ze stronami postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, skarżących rzekome naruszenie przez Polskę ich prawa do niezawisłego i bezstronnego sądu. Działania te służą wyłącznie podsycaniu politycznej opowieści o konieczności „płacenia za neosędziów”. W istocie nie ma żadnych innych możliwości kreowania wroga w tzw. nowych sędziach (powołanych po roku 2017) – poza uznaniem takich roszczeń przez rząd w oparciu o trafiający do wyobraźni wymierny wabik finansowy. Gdyby bowiem nie uznanie takich żądań przed ETPCz przez polskie władze – co sprowadza się do fecto do zakwestionowania przez Polskę przed tym europejskim trybunałem własnych funkcjonariuszy – nie powstałby obowiązek zapłaty z pieniędzy podatnika ani grosza w oparciu o ingerujący w naszą suwerenność tzw. pilotażowy wyrok Wałęsa przeciwko Polsce. Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski dysponuje projektem rozporządzenia, datowanym na 20 października 2025 roku, którym Minister Sprawiedliwości planuje przyznać solidne wynagrodzenia przewodniczącemu (11.000,00 zł) oraz członkom zespołu konkursowego (8.000,00 zł) i komisji konkursowej, przeprowadzającej nabór do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. W wypadku zespołów egzaminacyjnych i komisji egzaminacyjnych już po aplikacji – wynagrodzenia są jeszcze wyższe: 11.000,00 zł dla przewodniczącego, zaś po 10.000,00 zł dla członków.
Warto przypomnieć, że Krajowa Szkoła Sądownictwa po 13 grudnia 2023 roku została oczyszczona z dotychczasowej kadry dydaktycznej uzyskującej częstokroć maksymalne noty od samych aplikantów. W wypadku wykładowców – nowych sędziów ich walory etyczne zakwestionowano, jako rzekomo wątpliwe z uwagi na ich udział w konkursie przed Krajową Radą Sądownictwa po roku 2017. Dodajmy – tok konkursu reguluje ustawa. W projekcie rozporządzenia z 17 listopada 2025 roku – także je posiadamy – planuje się istotnie dowartościować finansowo sędziów delegowanych poza stałe miejsce pełnienia służby – a delegacji udziela oczywiście minister sprawiedliwości (tj. polityk władzy wykonawczej, od której wszyscy sędziowie – także delegowani – winni być niezależni). Ten zaś zamierza zaproponować sędziemu, któremu deleguje, pokaźne świadczenia – obok oczywiście wynagrodzenia za pracę, także zwrot – wykazanych fakturą – kosztów zamieszkania 4.480,00 zł w Warszawie, 3.360,00 zł do innego miasta wojewódzkiego oraz 2.380,00 zł do innej miejscowości albo ryczałtowo – odpowiednio – 3.780,00 zł, 2.970,00 zł i 1.890,00 zł.
Obrazu dopełniają medialne informacje o wielodniowych szkoleniach i innych wydarzeniach, organizowanych przez kierownictwa niektórych sądów w luksusowych hotelach. Tak było dla przykładu w wypadku Sądu Okręgowego w Warszawie (hotel 5-gwizadkowy), choć dysponuje on własną salą konferencyjną oraz Sądu Apelacyjnego w Gdańsku (wybrano ofertę 5.gwiazdkowego hotelu za niemal 550 tys. złotych, przekraczając zaplanowany budżet oraz odrzucając ofertę tańszą o niemal 200 tys. złotych). Ostatnio zaś głośno było o świętowaniu – w tym … na balu – rocznicy utworzenia przez komunistyczne władze sądu w Olsztynie – sfinansowanej za niemal 140 tys. złotych w pieniędzy podatnika.
Łukasz Zawadzki
Sąd Okręgowy w Opolu
Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
