"Kpina i kompromitacja". Były szef MSZ grzmi: Działamy na szkodę Ukrainy

"Kpina i kompromitacja". Były szef MSZ grzmi: Działamy na szkodę Ukrainy

Dodano: 
Jacek Czaputowicz, były szef MSZ
Jacek Czaputowicz, były szef MSZ Źródło: PAP/EPA / Yonhap
Siejemy zamęt i chaos, nie dopowiadamy różnych rzeczy i obiektywnie działamy na szkodę Ukrainy – stwierdził Jacek Czaputowicz.

W ostrych słowach o działaniach Polski w związku z wojną na Ukrainie były szef polskiej dyplomacji mówił w programie "Onet Rano". Jego zdaniem, Polacy nie mają podstaw, aby oczekiwać, że będę traktowani w sposób uprzywilejowany. – Nie uczestniczymy w działaniach na Ukrainie i nie jesteśmy w stanie się tam zaangażować, a zarazem chcielibyśmy, żeby nas doceniali, że my coś robimy – powiedział.

Czaputowicz o decyzji Polski ws. Ukrainy: Kpina i kompromitacja

Według Jacka Czaputowicza, ta kwestia stanowi dla nas duży problem. – Z jednej strony, jako społeczeństwo nie chcemy się angażować na Ukrainie, ani wysyłać tam wojsk, a z drugiej byśmy oczekiwali jakiegoś specjalnego traktowania, jakbyśmy byli dużym kontrybutorem do spraw bezpieczeństwa, a nim nie jesteśmy – stwierdził, zarzucając że takie działanie "obiektywnie osłabia pozycję Ukrainy".

Były minister spraw zagranicznych ocenił, że decyzja, aby nie wysłać polskich żołnierzy na Ukrainę była błędem. Jak podkreślił, nasze działania jako potencjalnego lidera w tamtejszej logistyce stają się tym samym niemożliwe. – W jaki sposób mamy to zrobić? – zapytał Czaputowicz, wskazując na realia, jakie nastaną na Ukrainie po zakończeniu wojny. – Przecież tam będą otwarte lotniska, tam będą huby na miejscu, tam będzie zapewniana logistyka, czyli wyżywienia, zakwaterowanie i transport żołnierzy, dostarczanie amunicji na czas, opieka zdrowotna – wymieniał i dopytywał: "I my to mamy robić z Rzeszowa, bez naszych żołnierzy tam?". – Moim zdaniem to kpina i kompromitacja – podsumował.

Dwa kraje wyślą żołnierzy na Ukrainę. Podpisano dokument

Przypomnijmy, że decyzję o wysłaniu żołnierzy na Ukrainę podjęły Francja i Wielka Brytania. Po szczycie "koalicji chętnych", który odbył się we wtorek w Paryżu Emmanuel Macron, Wołdymyr Zełenski i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer podpisali memorandum dotyczące rozmieszczenia sił wielonarodowych po ewentualnym rozejmie na Ukrainie. Jest to dokument trójstronny, odrębny od deklaracji całej koalicji. Ukraiński przywódca ocenił, że podpisanie memorandum jest sygnałem, na ile poważnie "koalicja chętnych" jest w stanie współpracować na rzecz bezpieczeństwa.

Czytaj też:
Wojna na Ukrainie. USA zgodziły się po raz pierwszy
Czytaj też:
"Ukraina stoi na krawędzi kryzysu". Wyciekł list kanclerza Niemiec


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Onet.pl
Czytaj także