"Skąd my to znamy?" Szydło o przedwyborczej presji UE na Węgry

"Skąd my to znamy?" Szydło o przedwyborczej presji UE na Węgry

Dodano: 
Beata Szydło, eurodeputowana PiS
Beata Szydło, eurodeputowana PiS Źródło: Wikimedia Commons
Była premier Beata Szydło opublikowała wpis, w którym oskarżyła Komisję Europejską o wywieranie presji na Węgry poprzez wstrzymywanie unijnych środków.

Polityk zasugerowała, że działania Brukseli mają służyć wpływaniu na decyzje wyborców i odsunięciu od władzy rządu Viktora Orbána.

Szydło: Skąd my to znamy?

"Bruksela wstrzymuje fundusze dla Węgier, żeby manipulować decyzjami wyborców i odsunąć od władzy rząd @PM_ViktorOrban. Skąd my to znamy?" – napisała na X Szydło. W dalszej części wpisu była premier oceniła, że Komisja Europejska działa wbrew standardom demokratycznym. "Z demokracją na ustach, Komisja Europejska łamie demokratyczne standardy. Sama staje się zagrożeniem dla europejskiej demokracji" – stwierdziła.

Szydło przekonywała też, że podobne mechanizmy jej zdaniem wcześniej stosowano wobec Polski. "Stosuje wobec Węgier te same metody, które przećwiczyła już w Polsce, aby ustanowić uległy sobie rząd w Warszawie" – napisała, wskazując na "finansowy szantaż, hipokryzję i kłamstwa". Na koniec Szydło zaapelowała o solidarność z Węgrami. "Dlatego Węgrzy potrzebują naszej solidarności – w imię zasad i w imię wolności. Mają prawo podejmować decyzje w wyborach bez zewnętrznej presji" – podsumowała.

twitter

Wpis europosłanki dotyczy w praktyce środków unijnych wstrzymywanych lub uzależnianych od spełnienia warunków przez Budapeszt. Chodzi m.in. o fundusze spójności oraz pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy, których wypłata została powiązana przez Komisję Europejską z oceną praworządności i realizacją tzw. kamieni milowych.

Szijjarto: UE nie ma prawa ingerować w wybory na Węgrzech

W sprawie wyborów parlamentarnych na Węgrzech głos zabrał w piątek również minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto. Szef MSZ ostrzegał państwa UE oraz dyplomatów przed próbami wpływania na kampanię i przebieg głosowania, podkreślając, że Budapeszt nie zaakceptuje krytyki ani komentarzy dotyczących procesu wyborczego. – Ambasador wysłany na Węgry nie ma prawa ingerować w nasze wybory – stwierdził.

Szijjarto przekonywał również, że Bruksela chce doprowadzić do zmiany rządu w Budapeszcie i osłabić obecne władze przed kwietniowym głosowaniem. Zapowiedział, że ambasadorowie, którzy – według Węgier – będą "wtrącali się, komentowali lub krytykowali" wybory, mogą mieć w przyszłości ograniczone kontakty z węgierską administracją.

Czytaj też:
KO kibicuje węgierskiej opozycji. "Ci ludzie chcą, by Węgry były w UE"


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: X / DoRzeczy.pl
Czytaj także