Prawo i Sprawiedliwość wchodzi w nowy 2026 r. w stosunkowo lepszych nastrojach niż jeszcze parę miesięcy temu. Pierwsza połowa ubiegłego roku była walką o prezydenturę Karola Nawrockiego z wyjątkowo – jak się okazało – dobrym efektem. Wtedy politycy największej partii opozycji poczuli się jak skazaniec, który uciekł spod gilotyny. Ale druga połowa roku nie była już tak różowa. Wygrana Nawrockiego nie przyczyniła się do wzrostu notowań partii Jarosława Kaczyńskiego, na prawo od PiS rozpoczął się marsz sondażowy w górę Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, a partią zaczęły wstrząsać konflikty między frakcją Mateusza Morawieckiego a zróżnicowaną koalicją jego przeciwników.
Symbolem tego wewnętrznego rozedrgania były dwa spotkania opłatkowe, z których pierwsze zgromadziło wszystkich wokół Jarosława Kaczyńskiego, a drugie na zasadzie „liczenia szabel” urządził Mateusz Morawiecki. Te demonstracje byłego premiera nie przysłużyły się jego pozycji w partii. Podobnie jak list opublikowany w jego obronie 3 stycznia. Głosił on: „W końcu ubiegłego roku miała miejsce seria niegodnych i szkodliwych ataków wymierzonych w pana Mateusza Morawieckiego.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
