Czy Dania straci Grenlandię? Oczywiście, że tak. Do takiej, bez wątpienia prowokacyjnej konkluzji prowadzi nie rzeczowa analiza współczesnych okoliczności przybierającego na sile konfliktu planów, oczekiwań i możliwości stron, lecz duch historii Danii. Bieg jej dziejów skłania do irracjonalnego z pozoru wniosku, że Grenlandii nie zdoła ona utrzymać. Przez ostatnie trzy stulecia Dania traciła po kolei wszystkie swe posiadłości zarówno bliskie w Europie, jak odległe zamorskie. Skoro tak, to dlaczegóż by z Grenlandią miało być inaczej?
W Europie Dania straciła Norwegię, Islandię, południowy Szlezwik i cały Holsztyn. Jeśli cofnąć się dalej w głąb historii, dojdą do tego Pomorze, południowa Szwecja i Inflanty. Duńczycy nie utrzymali także żadnej ze swych kolonii. To prawda, że Dania nigdy nie była mocarstwem kolonialnym, zupełnie nie kojarzy się z ekspansją kolonialną i mało kto, poza Duńczykami, wie, że w ogóle miała jakieś posiadłości. A jednak zdołała zająć i przez jakiś czas utrzymać niewielkie kolonie w południowych Indiach, zachodniej Afryce i na Karaibach. Wszystkie sprzedała. W tego rodzaju transakcjach ma zatem pewne doświadczenie.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
