Koniec iluzji w dobie mocarstw
  • Wojciech GolonkaAutor:Wojciech Golonka

Koniec iluzji w dobie mocarstw

Dodano: 
Donald Trump, Władimir Putin i Xi Jinping
Donald Trump, Władimir Putin i Xi Jinping Źródło: PAP
Nazywając rzeczy po imieniu, wspólnota państw zachodnich z pewnością nie jest dziś nobilitującym klubem dżentelmenów, jeśli kiedykolwiek nim była, gdzie obowiązuje niezmienny i powszechnie przyjęty regulamin, dominujący partykularne interesy narodowo-oligarchiczne. Pod wodzą Donalda Trumpa amerykański establishment dokonuje uporządkowania swego położenia w realiach świata wielobiegunowego, maksymalizując swoją pozycję, szachując adwersarzy, przyjmując jednak do świadomości, że czas niekwestionowanej hegemonii dawno dobiegł końca.

Uśpiony w 1989 r. przez Francisa Fukuyamę bieg historii, od tego czasu dawno już ponownie przebudzony, wraz ze spektakularną akcją USA w Wenezueli, dostał na początku roku kolejnego przyspieszenia, zwiastując zmierzch liberalnego globalnego porządku międzynarodowego na rzecz wciąż kształtującego się konsensusu mocarstw. Choć jego szczegółowy wynik pozostaje na razie nieznany, to znamy jednak ogólne ramy tej bieżącej rywalizacji, potwierdzające, że nasz kraj, w zasadzie już tradycyjnie, znajduje się w strefie zgniotu. W tej sytuacji większość naszych elit nie widzi innej możliwości, jak scedowanie naszej polityki międzynarodowej i strategii obronności na zewnętrzne ośrodki decyzyjne, to jest Waszyngton bądź Brukselę tudzież Berlin. W tych szczególnych uwarunkowaniach i specyficznych ograniczeniach, gdzie rodzime bariery mentalne są nie mniejsze niż same właściwe komplikacje geopolityczne, odpowiednie przyjęcie do wiadomości transformacji globalnego porządku stosunków międzynarodowych jest koniecznym, a zarazem zbawiennym punktem wyjścia do wypracowania nowego suwerennościowego kierunku dla Rzeczypospolitej.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także