Ukryte mechanizmy polityki

Ukryte mechanizmy polityki

Dodano: 
Kanadyjscy ochotnicy w Toronto w trakcie przemarszu do obozu szkoleniowego, 1914 r.
Kanadyjscy ochotnicy w Toronto w trakcie przemarszu do obozu szkoleniowego, 1914 r. Źródło: Wikimedia Commons / The United States Library of Congress
Prof. W. Julian Korab-Karpowicz Godną polecenia książką jest Hidden History: The Secret Origins of the First World War, której autorami są Gerry Docherty i Jim Macgregor. Dokonali oni dużej pracy, aby dotrzeć do archiwów oraz innych źródeł, w poszukiwaniu przyczyn I wojny światowej, chociaż jak zauważają, większość materiałów obciążających sprawców zostało zniszczonych.

Za podżeganie do wojny obciążają tzw. ukrytą władzę (secret elite). Utożsamiają ją z grupą brytyjskich polityków, którą historyk Carroll Quigley nazwał „Grupą Milnera”. Skupiona według Cecila Rhodesa, Artura Milnera i innych wpływowych osób, grupa ta postawiła sobie za cel utrzymanie anglo-amerykańskiej dominacji na świecie. Ponieważ na początku XX wieku głównym zagrożeniem dla potęgi brytyjskiej była wzrastająca potęga Niemiec, przez ponad dziesięć lat przygotowywano skrycie wojnę, w której Wielka Brytania i Stany Zjednoczone miały wygrać, a Niemcy zostać pokonane. Uważna lektura książki skłania jednak do konkluzji, że Grupa Milnera, do której dobierano osoby mające pełnić najwyższe funkcje w państwie, a w szczególności premierów i ministrów spraw zagranicznych, sama była jedynie narzędziem, a ukrytej władzy należy szukać dużo głębiej. Innym wnioskiem wypływającym z lektury jest to, że opisane w niej mechanizmy polityki i władzy mają nie tylko historyczne znaczenie, ale można je także odnieść do współczesności.

Historia jest wdzięcznym materiałem, aby na jej podstawie dochodzić do praw i uogólnień, ważnych dla nas również i dziś. We wnikliwej analizie Docherty’ego i Macgregora można odkryć następujące mechanizmy manipulacji społeczeństwem i wywoływania wojen. Po pierwsze, systematycznie propaguje się w mediach wrogość wobec innego narodu i zatruwa się społeczeństwo nienawiścią. Wtedy ten mechanizm stosowano wobec Niemiec, dziś zaś odnosi się wrażenie, że podobne podejście jest stosowane wobec Rosji i Chin, podsycając w ludziach strach i sugerując, że wojna z tymi krajami jest nieunikniona. Dodatkowymi elementami wzmagającymi atmosferę wojenną i wpływającymi na społeczeństwo będącymi częścią propagandy wojennej już ponad sto lat temu jest ciągłe podkreślanie zagrożenia dla kraju, wraz z ulotkami wysyłanymi do domów; zwiększone nakłady na zbrojenia, pochłaniające znaczną część budżetu; oraz powtarzające się informacje, że kraj jest infiltrowany przez obcych szpiegów i dywersantów, co do których nie ma wątpliwości skąd pochodzą i nie potrzeba na to żadnych dowodów. Jednocześnie mnożą się różne incydenty, mające na celu symulowanie zagrożenia i prowokowanie przeciwnika. Przed I wojną światową takim incydentem było wysłanie przez Francję wojsk do Maroka w 1911 roku, pomimo że było to niezgodne z wcześniej podpisanymi umowami międzynarodowymi. Kiedy w odpowiedzi Niemcy wysłały do Casablanki mały okręt wojenny, prasa angielska przedstawiła to jako dowód na wojowniczość Niemiec i ogromne zagrożenie dla floty brytyjskiej, która była wówczas kilkakrotnie silniejsza od niemieckiej. Jednocześnie posłużyło to rządowi brytyjskiemu do zwiększenia wydatków na flotę.

Realizacja planu, takiego jak doprowadzenie do wojny, wymaga ściśle ze sobą współpracujących ludzi, działających na różnych poziomach. W Grupie Milnera trzon stanowiły osoby, które znały plan jakim była dominacja nad światem i pozbycie się potencjalnych przeciwników za pomocą wojen. Osoby te sterowały działaniami innych i działały zazwyczaj w ukryciu. Niżej znajdowały się osoby publiczne pełniące najwyższe funkcje w państwie. Niektóre z nich, takie jak Winston Churchill, były w pełni wtajemniczone w cel działań. Churchill był wręcz znany ze swojego prowojennego nastawienia i współpracował z Grupą Milnera od czasów sprowokowanej przez Grupę wojny burskiej, podczas której był korespondentem wojennym. Ta wojna, warto podkreślić, miała również jasno określony cel. Zapewniła dostęp do południowoafrykańskich złóż złota i diamentów, co doprowadziło do ogromnego bogactwa Cecila Rhodesa i powiązanych z nim osób oraz dawała środki na dalsze operacje. Inne postacie, takie jak brytyjski premier David Lloyd George, francuski premier Raymound Poincaré oraz rosyjski ambasador, a później minister spraw zagranicznych Aleksander Izwolski, były w zasadzie jedynie marionetkami, zwerbowanymi i w pełni kontrolowanymi przez Grupę. Osoby wykonujące działania operacyjne, z których niektóre awansowały później na wysokie stanowiska polityczne, rekrutowane były zaś często spośród studentów Oxfordu, głównie absolwentów Balliol College, nazywanym potocznie na Uniwersytecie Oksfordzkim „Bloody Balliol”. Określano ich „Przedszkolem Milnera”.

Jest ustalony klucz doboru polityków, nad którym warto się na chwilę pochylić. Muszą mieć silne strony, stanowiące o ich użyteczności, ale też słabości, dzięki czemu można nimi manipulować i ich kontrolować. David Lloyd George, z brytyjskiej Partii Liberalnej, która uchodziła za pro pokojową, pochodził z awansu społecznego, ale dzięki temu umiał dotrzeć do prostych ludzi i pociągnąć za sobą tłumy. To stanowiło jego silną stronę i spowodowało, że od czasu kiedy został posłem, systematycznie awansował, wchodząc w końcu w skład rządu. Ale miał też słabe strony: był erotomanem, łasym na pieniądze i luksusy. Pozyskanie go dla celów prowojennych, a stało się to możliwe dzięki wykorzystaniu jego słabości, było więc cennym nabytkiem dla Grupy. Faktycznie to głos Lloyda George’a przeważył podczas dyskusji między członkami rządu w dniu 2 sierpnia 1914 roku, kiedy decydowała się sprawa przystąpienia Wielkiej Brytanii do wojny. Chęć zrobienia kariery była dla niego silniejsza niż prospołeczne zasady jakimi się wcześniej, jako liberał, kierował. Niedługo potem został awansowany na premiera i ministra wojny. Absolwent Balliol, Sir Edward Grey, pozyskany dla Grupy jeszcze przed 1905 rokiem, kiedy wszedł w skład liberalnego rządu i został ministrem spraw zagranicznych, był przeciętnym studentem i w niczym się nie wyróżniał. To była jego słabość. Swoją popularność zawdzięczał wyłącznie promocji kontrolowanych przez Grupę mediów. Stanowił dla swych mocodawców wygodne narzędzie. Wbrew pro pokojowemu nastawieniu rządu prowadził ukryte działania zmierzające do zbudowania sojuszu Francji i Rosji przeciwko Niemcom oraz włączenia do działań wojennych neutralnej Belgii. W dniu 3 sierpnia 1914 roku to właśnie on przemawiał w Izbie Gmin, aby wbrew oporowi posłów z jego własnej Partii Liberalnej, zaangażować Wielką Brytanię w wojnę. Kosztowała ona, jak się ocenia ok. 15 milionów żyć ludzkich.

Aby być użytecznym dla grupy wpływu, polityk musi mieć jakąś słabość. Może być to nałóg, chciwość, brak zasad, nadmierna ambicja lub zwyczajna przeciętność, która uniemożliwia karierę w normalnych warunkach. Grupa Milnera pozyskiwała współpracowników w obu partiach rządzących, dzięki temu kierunek polityki zagranicznej był niezależny od wyniku wyborów, jak również za granicą: we Francji, Rosji i Stanach Zjednoczonych. Podobnie jak Lloyd George, Aleksander Izwolski cenił życie w luksusie i był zależny od bogatych sponsorów. Jako ambasador rosyjski w Kopenhadze, a potem w Paryżu, będący przez pewien czas ministrem spraw zagranicznych, oddał znaczne usługi dla Grupy. Doprowadził swymi machinacjami do napięć na terytorium Bałkanów oraz wspólnie z ambasadorem rosyjskim w Belgradzie Mikołajem Hartwigem, wspomagał działania grup terrorystycznych w Serbii. Tragicznym skutkiem tych działań było zabójstwo polityczne dokonane w dniu 28 czerwca 1914 roku w Sarajewie na następcy tronu Austro-Węgier. Jego kolega z rosyjskiego MSZ, Siergiej Sazonow, pełniący po nim funkcję ministra spraw zagranicznych, był także wspierany i kontrolowany przez Grupę. To właśnie Sazanow w dniu 30 lipca 1914 roku zablokował ostatnią próbę negocjacji miedzy cesarzem Niemiec Wilhelmem II a carem Rosji Mikołajem II i namówił cara do ogłoszenia powszechnej mobilizacji. We Francji premierem był Joseph Caillaux, zwolennik pokoju z Niemcami. Nie pasowało to do planów Grupy, a więc został wymieniony. W wyborach w 1913 roku wygrywa Raymond Poincaré, urodzony w Bar-le-Duc, mieście będącym częścią okupowanej przez Niemcy od 1871 roku Lotaryngii. Żywił on osobistą urazę do Niemiec i był zwolennikiem odebrania utraconych francuskich terenów. Aby zapewnić mu sukces wyborczy, prowadzono zmasowaną akcję propagandową i przekupywano prasę francuską. Przepływy pieniędzy organizował Aleksander Izwolski.

W osobach Edwarda Greya, Davida Lloyda George, Siergieja Sazanova, Aleksandra Izwolskiego i Raymonda Poincaré oraz innych, które były wspierane dla zdobycia czołowych stanowisk w państwie, ukryta władza znalazła wykonawców dla wykonania swego wojennego planu. Nie ma racjonalnych powodów aby sądzić, że podobna gra, w wykonaniu innych aktorów, ale z podobnymi celami, które są sprzeczne z przesłaniem liberalnej demokracji i pokojowym rozwojem ludzkości, nie odbywa się i dziś. Aktorów było wtedy i jest dzisiaj oczywiście o wiele więcej, na różnych poziomach ich zaangażowania i wtajemniczenia: politycy odrażający swą przeciętnością i chorą ambicją, ale w jakiś sposób promowani, celebryci bez zasad i wiary, zakłamani eksperci. Gerry Docherty i Jim Macgregor poświęcają też cały rozdział udziałowi w wojnach banków i innych wzajemnie powiązanych ze sobą międzynarodowych instytucji finansowych, czerpiących z nich zysk. Można by zapytać: Po co są wojny i po co dąży się do konfliktów między państwami, skoro przynoszą ludziom zniszczenie i śmierć? Po to, by ukrytej władzy i związanej z nią wielkiej finansjerze dać jeszcze większą władzę, wpływy i pieniądze.

Książka Hidden History: The Secret Origins of the First World War powinna być przetłumaczona na język polski i lepiej u nas znana, gdyż odkrywa ukryte mechanizmy polityki i jest przestrogą. Tak jak to bowiem podsumował wybitny Polak i słynny antropolog Bronisław Malinowski: „Wojna stała się dzisiaj niszczycielskim anachronizmem, utratą wszystkiego, co w naszej cywilizacji jest najlepsze”. Nie dopuśćmy do tego, aby ktoś nas znowu wmieszał w wojnę za pomocą manipulacji, przekupstwa lub w inny ukryty sposób.

W. Julian Korab-Karpowicz jest profesorem Wyższej Szkoły Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki w Warszawie.


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także