Z całą pewnością jednak wszyscy unijczycy, czyli Europejczycy z Unii Europejskiej, którzy "wierzą" w "unijność" – w tym zwłaszcza ci, którzy "wierzą" w "Zielony Ład" i wybierają do władzy narzucających go całej UE polityków-unijczyków – takim synonimem idiotów dla ludzi spoza Europy już są.
Dla ludzi spoza Europy, którzy – korzystając z wielokrotnie tańszych prądu i ogrzewania niż w Europie, a także czerpiąc korzyści ze swego, święcącego triumfy dzięki taniej energii, własnego przemysłu – ze zdumieniem obserwują popełniających zbiorowe samobójstwo Europejczyków.
Jakże bowiem można – pozostając przy zdrowych zmysłach – tylko z powodu własnych urojeń o rzekomo przeogromnym wpływie ludzi na szybki wzrost rzekomo szkodliwego dla Ziemi globalnego ocieplenia poprzez emitowanie przez nich CO2 – sprowadzać na swoje państwa i ich obywateli aż tyle zła w najczystszej postaci? I to w sytuacji, gdy te naprzemienne ocieplenia i ochłodzenia, w tym zlodowacenia, to od milionów lat – znana już nawet uczniom z podstawówki – istota historii naszego globu, a obecna emisja CO2 przez ludzi stanowi zaledwie nieco ponad 5 proc. globalnej emisji CO2?
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
