"To jest niefajne". Pełczyńska-Nałęcz ma żal do Tuska i koalicjantów

"To jest niefajne". Pełczyńska-Nałęcz ma żal do Tuska i koalicjantów

Dodano: 
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (Polska 2050)
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (Polska 2050) Źródło: PAP / Leszek Szymański
To było zobowiązanie ze strony wszystkich koalicjantów, że każdy w koalicji będzie miał wicepremiera – powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Nowa przewodnicząca Polski 2050 miała ambicję otrzymania funkcji wicepremiera. Jednak po rozłamie w partii i utracie 18 posłów, jej pozycja negocjacyjna wyraźnie osłabła. Polityk wskazywała, że KO, jak i pozostałe partie tworzące koalicję, zobowiązali się, że każde ugrupowanie będzie miało swojego wicepremiera. W przypadku Polski 2050 obietnica ta nie została spełniona.

W wywiadzie na Kanale Zero Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz deklarowała, że teka wicepremiera nie jest dla niej najważniejsza, w przeciwieństwie do realizowania partyjnych postulatów. Mimo to, polityk ma żal do koalicjantów, że nie dotrzymali obietnicy dotyczącej stanowiska dla jej partii.

– Powiedziałam: my w koalicji nie będziemy jako Polska 2050 potakiwaczami. My wchodzimy z własną agendą, będziemy ją asertywnie realizować. To jest niefajne, zobowiązań należy dotrzymywać, ale nieważne. Póki możemy robić sprawy, robimy – stwierdził minister funduszy i polityki regionalnej.

Poseł powiedziała, że nigdy nie była zwolenniczką wspólnej listy wyborczej partii tworzących kiedyś opozycję. Podkreśliła, że Polska 2050 jest samodzielnym bytem politycznym i w koalicji rządowej będzie asertywna.

– Poszłam do wyborów i z tym stanowiskiem te wybory wygrałam, że Polska 2050 jest partią samodzielną, jest w koalicji. Asertywnie z naszym programem jesteśmy awangardą tej koalicji. Nie będziemy potakiwaczami – wskazała minister.

Wybory w Polsk 2050

Pełczyńska-Nałęcz wróciła także do sprawy wyborów w partii i rozłamu, do którego doprowadziła grupa 18 posłów. Ponownie stwierdziła, że nie potrafili oni prowadzić sobie z demokratycznym wyborem członków.

– Jest rozczarowanie wśród ludzi Polski 2050, dlatego że oni rzeczywiście zaufali, że zagłosują i absolutnie wszyscy moi kontrkandydaci, kontrkandydatki mówili: zostajemy w partii, będziemy razem zgodnie działać, niezależnie od tego, kto z nas zostanie wybrany. Po czym się okazało, że nie udźwignęli tego faktu, nie zostali wybrani – powiedziała.

– To jest trochę tak z demokracją, że największy egzamin z demokracji to nie jest umieć wygrać, tylko umieć zaakceptować wyrok wyborczy, który jest niekorzystny – dodała.

Czytaj też:
Pralki psują się od prądu z OZE? Hennig-Kloska "demaskuje" dezinformację
Czytaj też:
Polska 2050 wyjdzie z rządu? "Jeśli ktoś nas oszuka, to postąpimy adekwatnie"

Źródło: Kanał Zero
Czytaj także