We wtorek rano na Lotnisku Chopina w Warszawie wylądował samolot z Dubaju. Podróżowali nim Polacy przebywający na Bliskim Wschodzie. Według statystyk w pewnym momencie lot śledziło ponad 65 tys. użytkowników. W krajach Bliskiego Wschodu dalej jednak przebywa część Polaków.
– Nie mamy żadnych informacji ani danych, aby w jakikolwiek sposób bezpieczeństwo Polaków, życie, zdrowie było zagrożone w związku z konfliktem. Nasi partnerzy w Emiratach Arabskich zapewniają także, że tamto państwo bierze na siebie obowiązek i wywiązuje się z tego obowiązku opieki nad tymi wszystkimi, którzy utknęli albo kończy im się czas wypoczynku w Emiratach, więc nie będą pozostawieni sami sobie, ale problem oczywiście jest z tymi wszystkimi, którzy chcą czy muszą z różnych powodów wracać do kraju – stwierdził premier Donald Tusk w trakcie posiedzenia rządu.
– Chcę poinformować, że my nie jesteśmy do tego, aby budzić jakieś wielkie emocje w tej kwestii, ale od zadań. Działamy w trybie kryzysowym od soboty, od momentu, kiedy pojawiły się pierwsze sygnały o ryzykach związanych z wojną, jeżeli chodzi o transport lotniczy etc. – kontynuował.
Premier dodał, że powołano zespół zarządzania kryzysowego, a dzisiaj zlecił ministrowi sportu i turystyki, aby koordynował pracę tegoż zespołu, w którego skład wchodzą przedstawiciele takich resortów jak MON, Ministerstwo Infrastruktury, a więc lotnictwo czy turystyki, a także koordynator ds. służb specjalnych.
– Wszyscy otrzymali nasze regularne wsparcie placówek konsularnych i przy współpracy z biurami podróży opuścili Izrael, Jordanię i Liban. Podczas 480 obywateli są już w Polsce lub w drodze do Polski – mówił dalej.
Polacy utknęli w Dubaju
W związku z sobotnimi atakami Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran oraz odwetem sił irańskich, wiele państw Bliskiego Wschodu zamknęło przestrzeń powietrzną. Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) poinformowała w sobotę, że istnieje wysokie ryzyko dla lotnictwa cywilnego w przestrzeni powietrznej zarówno Iranu, jak i państw sąsiednich, w których znajdują się bazy wojskowe USA, i zaleciła operatorom wstrzymanie się od lotów. EASA wydała zalecenie, żeby europejskie linie lotnicze wstrzymały się z operacjami z i do Bliskiego Wschodu do 6 marca. Jednak linie z Bliskiego Wschodu, m.in. FlyDubai, nie podlegają wytycznym unijnej agencji.
Szacuje się, że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich przebywa ok. 10 tys. polskich turystów. Rzecznik prasowy MSZ Maciej Wewiór przekazał w niedzielę, że Polska nie wyśle samolotów po Polaków, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie. – W momencie, kiedy skończą się działania wojenne, kiedy przestaną latać pociski, drony, kiedy będzie to bezpieczne, nasi obywatele wrócą do Polski – podkreślił, wskazując, że podobne decyzje podjęły także inne kraje. Zwrócił również uwagę na to, że z Izraela można dostać się drogą lądową do Egiptu, z którego wciąż latają samoloty.
Czytaj też:
Kobieta po powrocie z Dubaju: Nie było żadnego wsparcia z PolskiCzytaj też:
"Paskudna narracja". Tusk oskarża PiS
