• Filip MemchesAutor:Filip Memches

Czas magów

Dodano: 
Pokaz filmu „TOTART czyli odzyskiwanie rozumu"
Pokaz filmu „TOTART czyli odzyskiwanie rozumu" Źródło: PAP / Artur Reszko
Książka Daniela Muzyczuka to pasjonująca opowieść o kontrkulturze w Polsce i Rosji. Szkoda, że jest spaczona światopoglądowymi uprzedzeniami autora, który w jednym szeregu ustawił nieprzystające do siebie zjawiska, jak myśl konserwatywna III RP i rosyjski narodowy bolszewizm.

Pod koniec roku 2025 w Polsce wrócił temat sekty Niebo. A to za sprawą sześcioodcinkowego serialu w reżyserii Bartosza Blaschkego, który zaczęła emitować platforma HBO Max. „Niebo. Rok w piekle” jest produkcją opartą na faktach przedstawionych w książce pt. „Niebo. Pięć lat w sekcie” Sebastiana Kellera. To główna postać serialu.

Ale spośród osób uwikłanych w Niebo Keller nie jest osobą powszechnie rozpoznawalną. W odróżnieniu od niego inny były członek tej sekty – Zbigniew Sajnóg – ma swoje miejsce w dziejach polskiej kultury. To poeta i performer z Trójmiasta. Jego działalność artystyczna oraz perypetie dotyczące Nieba są jednym z wielu wątków książki pt. „Zmierzch magów” Daniela Muzyczuka.

Autor to krytyk sztuki, obecnie dyrektor Muzeum Sztuki w Łodzi. Pozycja, o której mowa, jest oparta na napisanym po angielsku doktoracie Muzyczuka. Niedawno wyszła nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Rdzeń „Zmierzchu magów” stanowi pasjonująca opowieść o kontrkulturze w krajach dawnego bloku wschodniego (chodzi zwłaszcza o Polskę i Rosję) oraz jej mocno nieoczywistej ewolucji w kierunku tego, co Muzyczuk uważa za prawicę, choć pojęcie to rozciąga na zaskakująco bardzo różne nurty polityczne i ideowe.

Zatonięcie „Heweliusza” – znak z góry

Zanim Sajnóg trafił do Nieba, był charyzmatycznym liderem trójmiejskiej grupy Totart. Datująca się od roku 1986 działalność obejmowała poezję, muzykę, happeningi. Genezę nazwy grupy Sajnóg wyjaśniał następująco: „tot-ustrój totalizuje społeczeństwo, tot-społeczeństwo produkuje tot-sztukę”. Totart wywoływał rozmaite skandale. Testował granice szoku i prowokacji. Towarzyszyły temu eksperymenty z odmiennymi stanami świadomości wywoływanymi przez substancje psychoaktywne. Muzyczuk w swojej książce oszczędził czytelnikom rozmaitych wstrząsających szczegółów, ale faktem jest, że podczas występów grupy dochodziło do bulwersujących scen. Można tu wymienić choćby emitowanie filmów pornograficznych z kolędami jako podkładem dźwiękowym.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także