DoRzeczy.pl: W dobie pełnej implementacji unijnego AI Act coraz więcej kontrowersji budzi tzw. czarna skrzynka scoringu. Jak BIK zamierza w praktyce realizować prawo klienta do uzyskania zrozumiałego wyjaśnienia, dlaczego jego ocena punktowa spadła, skoro decyzje podejmują coraz bardziej złożone algorytmy uczenia maszynowego?
Mariusz Cholewa: W BIK wychodzimy z założenia, że technologia ma służyć człowiekowi, a nie nad nim panować. Unijny AI Act sankcjonuje i nazywa to, co my wdrożyliśmy u samych podstaw budowy naszych systemów: zasadę transparentności. Stoimy na stanowisku, że w relacji obywatela z instytucją finansową nie może być miejsca na niedopowiedzenia. Nasze modele nie są „czarną skrzynką” zamkniętą na klucz, do której nikt poza garstką programistów nie ma wglądu. Wręcz przeciwnie – uważamy, że każdy Polak ma prawo wiedzieć, jakie dane na jego temat zostały przekazane do BIK i co konkretnie buduje jego wiarygodność, a co ją osłabia.
Ma pan rację, żyjemy w świecie, w którym coraz więcej decyzji bazuje na algorytmach, ale my chcemy zachować ten ludzki pierwiastek odpowiedzialności. W praktyce realizujemy to poprzez pokazywanie i wyjaśnianie, jakie czynniki mają wpływ na ocenę punktową. Nie ograniczamy się do podania suchej liczby punktów. To kluczowe, by konsument wiedział, jakie działania podjąć, by swoją sytuację poprawić.
Technologia ma być narzędziem usprawniającym i ułatwiającym nam codzienne funkcjonowanie, ale jednocześnie powinna działać tak żeby premiować solidność i rzetelność. W BIK dbamy o to, by systemy uczenia maszynowego były wytłumaczalne i traktujemy to jako pewną deklaracją lojalności wobec polskich konsumentów
Usługi typu „Kup teraz, zapłać później” (BNPL) stały się standardem, szczególnie wśród przedstawicieli pokolenia Z. W jaki sposób BIK radzi sobie z monitorowaniem tego „rozproszonego zadłużenia”, by zapobiegać pętli zadłużenia u osób, które formalnie nie posiadają kredytu hipotecznego, ale mają kilkanaście aktywnych limitów w aplikacjach zakupowych?
To niezwykle istotna kwestia, którą postrzegamy nie tylko w kategoriach czysto technicznych, ale przede wszystkim z punktu widzenia ochrony stabilności finansowej i bezpieczeństwa Polaków, a szczególnie młodego pokolenia. Usługi typu „Kup teraz, zapłać później” stały się dla wielu młodych ludzi, szczególnie z Pokolenia Z, pułapką „niewidzialnego kredytu”. Mechanizm ten, ze względu na swoją prostotę i niemal natychmiastową dostępność, często usypia czujność konsumenta. Wiele osób nie myśli o konsekwencjach klikając „zapłać później”. To sprzyja impulsywnym zakupom, które sumarycznie mogą przerosnąć miesięczne dochody, a w połączeniu z innymi zobowiązaniami doprowadzić do spirali zadłużenia.
W BIK rozumiemy, że współczesny rynek finansowy nie kończy się na tradycyjnych bankach, dlatego aktywnie włączamy sektor pozabankowy oraz dynamicznie rosnące fintechy do naszego systemu wymiany informacji. Dzięki temu zyskujemy pełny obraz sytuacji klienta jeśli chodzi o jego zobowiązania. Naszym celem oczywiście nie jest piętnowanie nowoczesnych form finansowania zakupów, ale zapewnienie transparentności, która jest kluczem do bezpieczeństwa.
Naszą misją jest kreowanie kultury odpowiedzialnego podejścia do finansów, w której rzetelna informacja i nowoczesne technologie stają się narzędziem stabilności, bezpieczeństwa i mądrych decyzji. Dlaczego? Żeby uniknąć scenariusza, w którym młody człowiek, będący na samym starcie swojej drogi życiowej, nieświadomie zamyka sobie drzwi do kredytu hipotecznego czy innych ważnych planów życiowych przez niefrasobliwość w obsłudze licznych drobnych zobowiązań.
Pełna informacja zgromadzona w BIK to swoisty bezpiecznik. Chroni on konsumenta przed nim samym – przed wpadnięciem w spiralę, z której trudno wyjść – ale chroni też instytucje finansowe przed udzieleniem kredytu osobie, która obiektywnie nie jest w stanie go udźwignąć. Promujemy model odpowiedzialnego pożyczania po obu stronach i instytucji i klienta, w którym technologia wspiera roztropność i bezpieczeństwo, a nie zastępuje zdrowy rozsądek.
Usługa „Alerty BIK” była kamieniem milowym w walce z wyłudzeniami na skradziony PESEL. Jednak dziś, w dobie zaawansowanych deepfake’ów głosowych i wideo, tradycyjna weryfikacja staje się niewystarczająca. Czy BIK planuje przekształcenie się w centralny hub biometryczny, który będzie weryfikował tożsamość Polaków nie tylko na podstawie dokumentów, ale unikalnych cech cyfrowych?
Świat cyfrowy stał się niestety poligonem, na którym ofiarami padają uczciwi obywatele, a ich tożsamość staje się łupem cyberprzestępców. Alerty BIK nie straciły na swojej wartości i użyteczności. Chcę wyraźnie podkreślić, to nie jest zwykła usługa informacyjna. To system wczesnego ostrzegania, który jest ściśle zintegrowany z procesem udzielania kredytów i pożyczek w niemal całym sektorze finansowym w Polsce.
W praktyce oznacza to, że w momencie, gdy do banku czy firmy pożyczkowej wpływa wniosek na skradziony PESEL, system BIK natychmiast wysyła sygnał do właściciela danych, oczywiście jeśli on korzysta z Alertów BIK. Dzięki temu Alerty BIK stanowią realną barierę, która uniemożliwia przestępcy zaciągnięcie zobowiązania na cudze konto.
W dobie zaawansowanych socjotechnik i deepfake’ów wykorzystywanych przez cyberprzestępców, musimy iść o krok dalej. Tradycyjna weryfikacja danych skuteczna dzięki Alertom w procesie kredytowym, musi być uzupełniona o mechanizmy ochronne w innych obszarach – np. związanych z płatnościami. Już teraz udostępniliśmy Platformę Weryfikacji Behawioralnej, która rozpoznaje unikalny profil użytkownika na podstawie tego jak korzysta z urządzenia, czyli np. tego jak trzyma telefon czy jak pisze na klawiaturze.
Chodzi o to, żeby tożsamość obywatela była chroniona nie tylko przez to, co wie (hasło) czy co posiada (dokument), ale także przez to, kim jest w cyfrowym świecie. To kolejny przykład na to jak technologia może chronić – często finansowy dorobek całego życia – przed cyberprzestępcami. Łączymy sprawdzoną skuteczność alertów z technologią jutra, by nikt nie czuł się bezbronny w cyfrowym świecie, jeśli chodzi o finanse.
Biuro Informacji Kredytowej jest partnerem akcji społecznej Stóp Spirali Zadłużenia. Czy w Polsce nadal są popularne praktyki, które mogą wpędzać ludzi w spiralę zadłużenia i jak pożyczać żeby nie stracić kontroli nad finansami?
Niestety, pokusa „szybkiego pieniądza”, oferowanego bez rzetelnego sprawdzania zdolności kredytowej, wciąż bywa cynicznie wykorzystywana przez podmioty operujące na obrzeżach etyki biznesowej. To właśnie tam najczęściej zaczyna się tragedia spirali zadłużenia. Jako partner akcji społecznej „Stop Spirali Zadłużenia”, BIK stoi na straży fundamentalnej zasady: pożyczanie musi być oparte na twardych danych, a nie na pobożnych życzeniach czy agresywnym marketingu.
Nasza rada jest prosta i głęboko zakorzeniona w tradycyjnej, polskiej roztropności: pożyczaj tylko tyle, ile jesteś w stanie spłacić i pamiętaj, że twoja sytuacja życiowa może się pogorszyć. Prawdziwa wolność finansowa nie polega na łatwym dostępie do pieniędzy, ale na umiejętności zachowania kontroli nad własnym budżetem.
Dane BIK pokazują skalę zadłużenia Polaków: w samym 2025 roku zaciągnęli oni ponad 300 mld zł nowych kredytów i pożyczek, co podniosło łączną wartość ich zobowiązań do rekordowych 798 mld zł.
Na uwagę zasługują wzrosty w obszarze pożyczek pozabankowych. W 2025 r. odnotowaliśmy względem 2024 r. wzrost o prawie 40%. Pożyczek zaciąganych na okres do 60 dni klienci przeciętnie mieli aż 10 w ciągu roku. To jest bardzo niebezpieczny schemat polegający nie na pojedynczym finansowaniu, lecz na ciągłym odnawianiu i rolowaniu zadłużenia.
Kluczem do bezpieczeństwa jest budowanie historii kredytowej. Często spotykamy się z mitem, że brak wpisu w BIK to dobra rzecz. Nic bardziej mylnego. Rejestrowanie wszystkich, nawet najmniejszych zobowiązań w BIK, to paradoksalnie najlepsza ochrona przed katastrofą. W tym ujęciu odmowa kredytu jest ochroną klienta, często kiedy zakupowe emocje biorą górę nad rozsądkiem. Pamiętajmy o tym, że każdy też samodzielnie może sprawdzić swoją historię kredytową, gdzie widzi aktualny stan do spłaty jeśli chodzi o zaciągnięte kredyty i pożyczki. Prosty rachunek pozwala ocenić, czy możemy pozwolić sobie na kolejne zobowiązanie i czy sobie z nim poradzimy.
W jaki sposób BIK wspiera uczciwych i odpowiedzialnych kredytobiorców? Czy i dlaczego warto rejestrować się w BIK i komu powinno na tym najbardziej zależeć?
BIK to w ponad 90% baza ludzi rzetelnych, czyli spłacających swoje zobowiązania w terminie. My naprawdę jesteśmy rzecznikiem interesów tych, którzy ciężką pracą i rzetelnością płatniczą budują swoją wiarygodność. Dzięki nam wiarygodny kredytobiorca nie jest anonimowy – może liczyć na tańszy kredyt i lepsze warunki. Rejestracja w BIK i monitorowanie własnej historii kredytowej to wyraz odpowiedzialności, dojrzałości i troski o własne bezpieczeństwo. Komu powinno zależeć najbardziej? Każdemu, kto jest rozważny, odpowiedzialny i ma na uwadze bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny.
Mówił Pan niedawno, że baza BIK to centralny rejestr, w którym dostępny jest pełny obraz sytuacji kredytowej konsumentów, jednak dochodzą pojawiają się pomysły, które mogłyby doprowadzić do rozszczelnienia systemu. Czy system BIK to gwarancja, że dane kredytowe Polaków są bezpieczne?
BIK jest instytucją o znaczeniu strategicznym dla stabilności całego systemu finansowego w Polsce, co przekłada się wprost na bezpieczeństwo Polaków. System wymiany informacji, który budowaliśmy przez ponad ćwierć wieku, daje pewność, że dane o zobowiązaniach milionów Polaków są gromadzone pod ścisłym nadzorem krajowych regulatorów i zgodnie z najwyższymi standardami bezpieczeństwa.
Kluczem do stabilności sektora finansowego jest precyzyjna i kompletna ocena kredytobiorcy, która jest możliwa tylko wtedy, gdy pełna informacja znajduje się w jednym, bezpiecznym miejscu. Dla instytucji finansowych ten scentralizowany system jest gwarancją jakości – banki, SKOKi i instytucje pożyczkowe wiedzą, że dostają dane zweryfikowane i całościowe. Dzięki temu mogą podejmować decyzje w sposób odpowiedzialny, opierając się na faktach, a nie na przypuszczeniach. To eliminuje ryzyko błędu, który mógłby kosztować nie tylko bank, ale przede wszystkim klienta.
Z drugiej strony, ten model jest ogromnym ułatwieniem dla samego kredytobiorcy. Obywatel ma komfort i pewność, że wszystkie istotne informacje na temat jego historii kredytowej są zgromadzone w jednym punkcie. Może je w każdej chwili sprawdzić i trzymać rękę na pulsie swoich finansów, bez konieczności szukania danych w rozproszonych bazach różnych podmiotów.
Wszelkie koncepcje, które mogłyby prowadzić do rozproszenia tych informacji poza sprawdzony i szczelny obieg, niosą ze sobą ryzyko nie tylko dla prywatności i wrażliwości danych finansowych, ale i dla przejrzystości i stabilności rynku. Rozszczelnienie tego systemu oznaczałoby powrót do informacyjnego chaosu, w którym trudniej o uczciwą ocenę i łatwiej o nadużycia. Dlatego stabilność i integralność bazy BIK to fundament, który chroni nas przed zewnętrznymi zawirowaniami i zapewnia, że polskie dane finansowe pozostają pod skuteczną, rzetelną ochroną.
Nowa ustawa o kredycie konsumenckim ma na celu wzmocnienie ochrony konsumentów poprzez zapewnienie im uczciwego, bezpiecznego i odpowiedzialnego dostępu do finansowania, opartego na rzetelnej informacji i rzeczywistej ocenie ich sytuacji finansowej. Z perspektywy BIK kluczowym warunkiem realizacji tego celu jest pełny, aktualny i spójny obraz zobowiązań konsumenta na każdym etapie trwania relacji kredytowej – od udzielenia kredytu, przez jego obsługę, aż do całkowitej spłaty, niezależnie od zmian po stronie wierzyciela. Tylko kompletna informacja pozwala właściwie ocenić zdolność kredytową, przeciwdziałać nadmiernemu zadłużeniu, wspierać wyjście ze spirali zadłużenia i zapewnić, aby konsumenci byli oceniani zgodnie z faktycznym przebiegiem spłaty swoich zobowiązań, co w praktyce wzmacnia ich ochronę, zwiększa przejrzystość rynku i buduje trwałe zaufanie do systemu finansowego.
W jaki sposób technologie BIK, jak Platforma Weryfikacji Behawioralnej, realnie chronią Polaków przed wyłudzeniami i nadużyciami?
Warto zrozumieć, że walka z cyberprzestępczością weszła w fazę, w której same mury i zasieki w postaci haseł już nie wystarczają. Wyobraźmy sobie konkretną, niestety coraz częstszą sytuację: przestępca, stosując socjotechnikę lub złośliwe oprogramowanie, przejmuje login i hasło do bankowości internetowej. W tradycyjnym systemie byłby to moment krytyczny, często nieodwracalny.
Jednak tutaj do gry wchodzi nasza Platforma Weryfikacji Behawioralnej. Nawet jeśli oszust posiada poprawne dane dostępowe, nie jest w stanie podrobić tego, jak właściciel danych korzysta z urządzenia, na którym dokonuje płatności np. używając do tego smartfona. Każdy z nas ma unikalny, niemal podświadomy sposób interakcji z urządzeniem: specyficzny kąt trzymania telefonu, siłę nacisku na ekran, tempo pisania na klawiaturze czy sposób poruszania myszką. Warto też zaznaczyć, że system nie zbiera informacji o tym, co robimy na urządzeniu, ale jak z niego korzystamy, nie – co piszemy, ale jak piszemy.
Nasza technologia analizuje te parametry w czasie rzeczywistym. Jeśli algorytm wykryje, że sposób obsługi nagle odbiega od wypracowanego przez lata wzorca, system reaguje w ułamku sekundy. Może to być prośba o dodatkową autoryzację, a w sytuacjach ewidentnych – natychmiastowe zablokowanie podejrzanej transakcji.
To jest właśnie ta realna ochrona tu i teraz. Nie ograniczamy się do statycznej weryfikacji danych, która w dobie deepfake’ów staje się zawodna. Budujemy dynamiczną tarczę, która rozpoznaje człowieka po jego naturalnych odruchach. W BIK wierzymy, że najnowocześniejsza technologia musi stać na straży bezpieczeństwa żeby chronić Polaków. To nasza odpowiedź na bezwzględność cyfrowych przestępców. Stawiamy barierę, której nie sforsuje żadne skradzione hasło.
