Słowa kandydata PiS na premiera Przemysława Czarnka o zamontowanej na dachu jego domu fotowoltaice oraz potrzebie odejścia od systemu ETS wywołały lawinę komentarzy. Niektórzy z polityków koalicji rządzącej wytknęli byłemu ministrowi edukacji hipokryzję, mówiąc, że krytykuje on odnawialne źródła energii, choć sam z nich korzysta. Sam Czarnek zadeklarował, że pozbędzie się instalacji z dachu.
Tymczasem Przemysław Wipler z Konfederacji uważa, że kandydat PiS na premiera nie zawsze wie, o czym mówi, kiedy zabiera głos o OZE.
– Myślę, że nie siedział nad kartką z ołówkiem i liczył ile, w jakim czasie mu się spłaci fotowoltaika – stwierdził na antenie Polsatu.
Wipler oskarżył PiS
Polityk Konfederacji stwierdził również, że rząd Zjednoczonej Prawicy "zniszczył energetykę wiatrową i w jej miejsce zaczął promować dużo mniej efektywną fotowoltaikę i prosumenckie rozwiązania, czym bardzo zdestabilizował sieć elektroenergetyczną i doprowadził do tego, że 800 000 czy więcej Polaków ma w tej chwili instalacje fotowoltaiczne, w tym on sam".
Podkreślił, że osobiście nie jest przeciwnikiem OZE. Dodał jednak, że Polska musi mieć zapewnione tanie i stabilne źródła energii. W praktyce można tego dokonać opierając system na tradycyjnych elektrowniach atomowych oraz SMR-ach, a także na węglu kamiennym. Konieczne będzie także odrzucenie unijnego systemu ETS, który sprawia, że "Niemcy przestały być potęgą technologiczną, potęgą przemysłową, potęgą w branży automotive, tylko przegrywają konkurencję z Azją".
– Jestem za tym, żebyśmy efektywnie zapewnili Polakom długofalowo energię po najlepszych cenach i koniec końców to się skończy tym, że odrzucimy system ETS i cała Europa będzie musiała odrzucić, bo jak nie, to będziemy skansenem i umrze przemysł i rolnictwo w Europie – wyjaśnił.
Czytaj też:
Wipler: Nie lubię takich mocnych słów, ale muszę to napisaćCzytaj też:
200 miliardów pod kontrolą Brukseli? Wipler i Kwaśniewski o programie SAFE
