Kilka dni temu europoseł PSL Krzysztof Hetman ujawnił, że jako sąsiad Przemysława Czarnka wie, że ten ma na swoim dachu panele fotowoltaiczne. Miał je założyć, gdy w Polsce rządziło PiS. Sprawa stała się jedną z najczęściej komentowanych przez internautów i polityków koalicji rządowej.
O sprawę fotowoltaiki Czarnek był już pytany wielokrotnie. Za każdym razem odpowiadał, że pozbędzie się instalacji. Podczas poniedziałkowej konferencji, na której zapowiedział złożenie uchwały wzywającej rząd Donalda Tuska do przedstawienia planu wyjścia z ETS, polityk PiS powiedział, kiedy zamierza zrealizować swoją zapowiedź.
– Tak jak powiedziałem wielokrotnie, zdemontuję to świństwo, jak tylko mi się to spłaci i jak tylko wyjdę – w zasadzie nie ja, tylko moja żona – z tego okresu trwałości projektu – zapewnił.
Czarnek: To są rzeczy, o których wiedzą wszyscy
Kandydat PiS na premiera przekonywał, że prąd powinien być "dwa razy tańszy" tak jak pokazują to wyliczenia "wszystkich energetyków i ekspertów od energetyki". To wysokie ceny energii napędzają rynek odnawialnych źródeł energii.
– Nikomu by pan nie wcisnął żadnego wiatraka ani żadnej fotowoltaiki – powiedział Czarnek zwracając się do dziennikarza – bo po co by mu było nadpłacać prąd na przyszłość, skoro ma dzisiaj tani prąd zagwarantowany przez przez elektrownię albo tanie ciepło zagwarantowane przez elektrociepłownię?
Były minister edukacji narodowej powiedział, że "to są rzeczy, o których wiedzą wszyscy".
– Także przedsiębiorca, u którego byłem w Poniatowej i który śmieje się już z tego wszystkiego, śmieje się przez łzy oczywiście, bo też ma oczywiście tej fotowoltaiki bardzo dużo. Tak to wygląda. Nikt by tego nie zakładał, nikt by za to nie płacił i Unia nie musiałaby dopłacać do tego, gdyby prąd był w Polsce tani – dodał.
Czytaj też:
Tak zmieniło się poparcie partii od wyborów. Dramatyczny wynik PiSCzytaj też:
Tego Bosak życzy Czarnkowi. "Wówczas może coś z tego będzie"
