We wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych Fico stwierdził, że namawia jedynie do "powrotu do zdrowego rozsądku". Jego zdaniem cała Unia Europejska, a w szczególności Komisja Europejska w kwestii bezpieczeństwa energetycznego "zaczyna przypominać statek samobójców".
Polity napisał, że odbył rozmowę z Viktorem Orbanem, które potwierdziła jego przemyślenia, że z kryzysem energetycznym nie da się walczyć na krajowym szczeblu.
"Rządy Słowacji i Węgier robią wszystko, co w ich mocy, aby chronić swoje gospodarki narodowe i obywateli przed ideologiczną ślepotą i niekompetencją Komisji Europejskiej, złą wolą prezydenta Ukrainy i konsekwencjami wojny z Iranem" – napisał polityk.
Fico podkreśla, że UE, a zwłaszcza Komisja Europejska, powinny "natychmiast" wznowić dialog z Rosją i stworzyć takie środowisko polityczne i prawne, które umożliwi poszczególnym państwom członkowskim i UE jako całości uzupełnienie brakujących rezerw gazu i ropy naftowej oraz umożliwi dostawy tych strategicznych zasobów ze wszystkich możliwych źródeł i kierunków, w tym z Rosji.
"Dlatego też należy znieść bezsensowne sankcje zakazujące importu gazu i ropy z Rosji, uruchomić odrębną inicjatywę UE na rzecz szybkiego zakończenia wojny na Ukrainie oraz podjąć zdecydowane kroki w celu przywrócenia funkcjonowania rurociągu naftowego Przyjaźń" – napisał premier.
Spór o rurociąg "Przyjaźń"
Tłem apelu jest sytuacja wokół rurociągu "Przyjaźń", którym rosyjska ropa trafia na Węgry i Słowację przez Ukrainę. Instalacja pozostaje nieczynna od końca stycznia po uszkodzeniach spowodowanych rosyjskimi atakami. Kijów zapewnia, że prowadzone są prace naprawcze, jednak Budapeszt i Bratysława twierdzą, że wznowienie tranzytu jest opóźniane.
Kilka dni temu rząd Orbana ogłosił wstrzymanie dostaw gazu na Ukrainę do czasu przywrócenia przesyłu rosyjskiej ropy. – Musimy tworzyć rezerwy, dlatego będziemy napełniać węgierskie magazyny gazu, a nie ukraińskie – przekazał premier. – Dopóki Ukraina nie będzie dostarczać ropy naftowej, nie będzie też otrzymywać gazu z Węgier.
Węgry i Słowacja należą do państw UE najbardziej uzależnionych od rosyjskiej ropy i gazu. W przypadku Węgier infrastruktura rafineryjna jest w dużej mierze dostosowana do rosyjskiego surowca, a Słowacja – mimo podejmowanych działań – nadal nie osiągnęła pełnej niezależności. Oba rządy podkreślają, że alternatywne źródła energii są droższe i mniej dostępne, co może przełożyć się na dalszy wzrost cen w Europie.
Czytaj też:
Premier Słowacji oskarżany o zdradę. W tle wojna na UkrainieCzytaj też:
Pilny apel Orbana do UE: Musimy porzucić plany odejścia od rosyjskich surowców
