W opublikowanym w sobotę w mediach społecznościowych nagraniu wezwał Unię Europejską do pilnej zmiany polityki wobec Rosji. Wspólnie z premierem Słowacji Robertem Fico zaapelował o zawieszenie sankcji na rosyjski sektor energetyczny.
"Tak szybko, jak to możliwe``'
– Zbliża się poważny kryzys energetyczny. Narasta z dnia na dzień. Gospodarka europejska jest zagrożona niedoborami energii, a w konsekwencji rosnącymi cenami – powiedział Orban po rozmowie z Fico. Szef węgierskiego rządu przekonuje, że obecna strategia Brukseli, zakładająca odchodzenie od rosyjskich surowców, może doprowadzić do poważnych zaburzeń na rynku energii. Jego zdaniem priorytetem powinno być szybkie odbudowanie zapasów. – Możemy uniknąć tego zagrożenia jedynie poprzez wypełnienie przez UE magazynów ropy i gazu surowcami płynącymi z każdej możliwej strony. Tak szybko, jak to możliwe – podkreślił. – Musimy porzucić plany odejścia od rosyjskich surowców energetycznych – dodał.
Podobne stanowisko przedstawił Robert Fico, który wezwał do wznowienia dialogu z Moskwą i stworzenia warunków umożliwiających uzupełnianie rezerw surowców. – UE, a zwłaszcza Komisja Europejska, powinny natychmiast wznowić dialog z Rosją i zapewnić takie środowisko polityczne i prawne, aby państwa członkowskie mogły uzupełnić brakujące rezerwy gazu i ropy – zaznaczył.
Spór o rurociąg "Przyjaźń"
Tłem apelu jest sytuacja wokół rurociągu "Przyjaźń", którym rosyjska ropa trafia na Węgry i Słowację przez Ukrainę. Instalacja pozostaje nieczynna od końca stycznia po uszkodzeniach spowodowanych rosyjskimi atakami. Kijów zapewnia, że prowadzone są prace naprawcze, jednak Budapeszt i Bratysława twierdzą, że wznowienie tranzytu jest opóźniane.
Kilka dni temu rząd Orbana ogłosił wstrzymanie dostaw gazu na Ukrainę do czasu przywrócenia przesyłu rosyjskiej ropy. – Musimy tworzyć rezerwy, dlatego będziemy napełniać węgierskie magazyny gazu, a nie ukraińskie – przekazał premier. – Dopóki Ukraina nie będzie dostarczać ropy naftowej, nie będzie też otrzymywać gazu z Węgier.
Węgry i Słowacja należą do państw UE najbardziej uzależnionych od rosyjskiej ropy i gazu. W przypadku Węgier infrastruktura rafineryjna jest w dużej mierze dostosowana do rosyjskiego surowca, a Słowacja – mimo podejmowanych działań – nadal nie osiągnęła pełnej niezależności. Oba rządy podkreślają, że alternatywne źródła energii są droższe i mniej dostępne, co może przełożyć się na dalszy wzrost cen w Europie.
Czytaj też:
Niewiarygodnie sondaże na Węgrzech? "Wynik wyborów trudny do przewidzenia"Czytaj też:
Wiceprezydent USA leci na Węgry. Pomoże Orbanowi?
