W nocy z wtorku na środę (8 kwietnia) prezydent USA ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni z Iranem pod warunkiem natychmiastowego otwarcia Cieśniny Ormuz. Donald Trump dodał, że rozejm będzie "obustronny", a powodem zgody "jest duży postęp w rozmowach na temat długoterminowego pokoju".
Kilkanaście godzin później Trump ponownie zabrał głos w sprawie Iranu. W opublikowanym na portalu Truth Social wpisie amerykański prezydent zagroził krajom, które spróbują wspierać militarnie Iran.
"Każdy kraj dostarczający broń wojskową do Iranu zostanie natychmiast objęty 50-procentowym cłem na wszystkie towary sprzedawane do Stanów Zjednoczonych, ze skutkiem natychmiastowym. Nie będzie żadnych wyjątków ani zwolnień" – napisał prezydent USA.
Rozejm tuż przed upływem ultimatum
Trump poinformował o zawarciu rozejmu na kilkadziesiąt minut przed upływem ultimatum, które wcześniej kilka razy przekładał, najpierw grożąc atakami na irańskie elektrownie i mosty, a potem "zniszczeniem całej cywilizacji", co przez część analityków i komentatorów zostało zinterpretowane jako możliwość użycia broni jądrowej.
Ani Waszyngton, ani Teheran nie podały dokładnego terminu wejścia rozejmu w życie. Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył, że popiera zawieszenie broni, ale nie obejmuje ono działań wojennych w Libanie, (do którego izraelska armia wkroczyła na początku marca – red.), wymierzonych w proirański Hezbollah.
Koniec z drożejącymi paliwami?
Po ogłoszeniu zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie ceny ropy naftowej spadły najbardziej od niemal sześciu lat. Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na V kosztuje na NYMEX w Nowym Jorku 96,20 USD, czyli mniej o 14,83 proc. Brent na ICE na VI jest wyceniana po 94,46 USD za baryłkę – mniej o 13,55 USD.
Czytaj też:
Niemcy szukają recepty na kryzys. Chcą rozwiązań wprowadzonych w PolsceCzytaj też:
"Bezpośrednie konsekwencje". Tusk poinformował, co dalej z cenami paliw
